środa, 1 kwietnia 2015

Test: Citroen BX 4TC

Ostatnio dostałem maila z centrali Citroena o tym, że bardzo mi gratulują fajnego bloga i w ogóle, ale mam w końcu przestać pisać o ich porażkach w sporcie. Był wpis o BX 4TC, był o BX Supertourisme, był też o AX Super Production. Żadne z tych aut nie osiągnęło wielkich sukcesów (no, AX aż tak tragiczny nie był), BX-y w ogóle były katastrofami. A Xsara FRC to też był tylko taki projekt prototypowy i po co ja o tym w ogóle piszę. Oni od lat dominowali w WRC, teraz dominują w WTCC, żeby zatrzeć złe wrażenie, a ja im wszystko psuję tymi wpisami. Tylko do artykułu o rajdowych SM-ach nie było jak się przyczepić. Do tego logo strony ma być zmienione - pojawi się w nim Citroen DS5. Albo moja dawna Xsara, której test został w mailu od Citroena okreslony jako "dość mało kłamliwy".

Oczywiście zgodziłem się. Ale nie za darmo. W zamian za milczenie o citroenowych porażkach, miałem się przejechać słynnym BX 4TC. Niestety, wersja Evo, schowana w słynnym konserwatorium PSA została zachowana w stanie oryginalnym i normalnym dla tego auta. Czyli zepsutym. Dlatego podstawiono wersję drogową.

Nadwozie

Zwykły BX z długim przodem. Całkiem przestronnie, całkiem ładnie, stylistyka mocno osadzona w latach 80-tych. Niestety, z wielkim żalem należy zauważyć, że BX, nawet w wersji 4TC nie budzi poczucia prestiżu i ekologii. Ale za to długi, zahaczający o wszystko przód tej wersji sprawia, że można się poczuć jak w nowoczesnym SUV-ie, czy crossoverze. Szczególnie po podniesieniu hydropneumatycznego zawieszenia. Przydałyby się jednak mniejsze powierzchnie szyb, żeby wzbudzić w użytkownikach poczucie bezpieczeństwa i prestiżu.



Wnętrze

Niestety tu najbardziej widać, że BX 4 TC powstał w latach 80-tych - na desce rozdzielczej nie ma żadnego ekranu dotykowego, który pozwoliłby poczuć się prestiżowo i nowocześnie. Zamiast niego jest mnóstwo analogowych wskaźników, w których normalny użytkownik i tak się nie połapie. Pokazują one wszystko, tylko nie to co potrzeba - brakuje wskaźnika emisji dwutlenku węgla. Do tego plastik na desce rozdzielczej jest twardy i nie wzbudza w kierowcy poczucia bycia lepszym od innych.

Na szczęście jest dużo przycisków, co znaczy, że auto ma dużo funkcji. Jakichś. Nie zdążyłem sprawdzić jakcih, bo to nie jest istotne. Gadżety mają być, a nie działać.

Poza tym miejsca w środku jest całkiem dużo, jak na tak niewielki (w porównaniu do obecnych SUV-ów) samochód. Fotele są całkiem wygodne, ale nie mają wystarczająco dużej regulacji. Do tego to co jest, jest obsługiwane jakimś pokrętłem.

Zaskakująco duży i ustawny jest bagażnik. Choć niestety nie jest wykończony miękkimi tworzywami.



Skrzynia biegów

Niestety, nie jest automatyczna, biegi trzeba zmieniać ręcznie. I to dźwignią, a nie przyciskami, albo ekranem dotykowym. Skok dźwigni też jest dość długi. Biegów jest zaś tylko pięć, a nie, jak obecnie się stosuje, osiem lub dziewięć.

Silnik

Pojemność 2.2 litra, pięciocylindrowy, więc jest to rzędowa szóstka po downsizingu. Oczywiście z turbosprężarką. 200 KM bardzo skutecznie napędza Citroena i zapewnia sportowe doznania z jazdy. Problemem jest tylko powolna reakcja na gaz - auto trzeba trzymać na wysokich obrotach, co może negatywnie wpłynąć na spalanie.


Zawieszenie

Rewelacyjne. Hydropneumatyczne, komfortowe, zapewnia wygodę i sprawia, że każda podróż staje się przyjemnością, niezależnie od drogi. Oczywiście ceną za to są pewne problemy przy sportowej jeździe, ale Unia Europejska niedługo ma jej zakazać, więc to nie kłopot. Do tego mozna w nim regulowac prześwit, by patrzeć na innych kierowców z góry!

Napęd

Stały napęd na cztery koła zapewnia idealną trakcję i pozwala podjechać pod każdy krawężnik przed supermarketem. Także podczas deszczu. Zapewnia też duże bezpieczeństwo

Podsumowanie

BX 4TC mógłby być hitem, gdyby tylko był projektowany bardziej z myślą o normalym, potrzebującym prestiżu, ekologii i bezpieczeństwa, użytkowniku. A nie o stanowiących mniejszość rajdowcach. No ale z drugiej strony takie dbanie o mniejszości stanowi dowód na to jak poprawna politycznie jest marka Citroen. Mam nadzieję, że rozwiązania z BX-a 4TC trafią w końcu do np. DS3, gdyż połączenie hydropneumatycznego zawieszenia, napędu na cztery koła i jakości wykonania znanej z modeli DS powinno przynieść znakomity efekt!


Podsumowanie drugie, prawdziwe:

Czytelnikom życzę lepszych i zabawniejszych żartów na Prima Aprilis, niż ten powyższy. Teraz tylko czekać, aż faktycznie napisze do mnie ktoś z Citroena i zaproponuje przejażdżkę BX 4TC. A ja nie uwierzę, bo będę myślał, że oni też robią sobie Prima Aprilis. I tak w rekordowo idiotyczny sposób stracę szansę na spełnienie marzenia.

9 komentarzy:

  1. Szacun za pamiętanie o 1 kwietnia! Ciekawe od jakiego momentu koncerny zaczynaja analizować blogi...
    Przem

    OdpowiedzUsuń
  2. hurgot sztancy1 kwietnia 2015 15:43

    wszystko pięknie, ale ile toto pali?

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm widzę że i do BX 4TC można domówić fabryczną instalację gazową. Szkoda tylko że zbiornik gazu nie został schowany pod podłogą bagażnika i zajmuje jego dużą część. I jak tam przewozić zakupy z Almy czy Piotra i Pawła?

    OdpowiedzUsuń
  4. Nadwozie:
    Nic dziwnego. Takie felgi i takie balony nie mogą zagwanarnotwać prowadzenia. A co dopiero prestiżu na raptem 15" (zgadłem?) stalowych kołach z alu deklami.

    Na desce są jakieś bzdury jak ciśnienie oleju (patrz Złomnik - Focus), temperatura płynu (patrz Fabia II) czy ciśnienie Turbo (patrz - nigdzie). Nawet te obrotomierze jakieś nie takie bo bez podpowiedzi, więc po co to komu...

    Za batgażnik pała! On nie ma być duży tylko się otwierać na komendę "kopyta".

    Skrzynie pominiemiy, nedza w postaci jednego sprzęgła i 5 biegów nie wymaga komentarza.

    Silnik pewnie nie wytrwa długo. Przy takim wysileniu takich technologii! Pewnie nie ma zmienej geometrii na turbinie, bezpośredniego wtrysku, kolektor o stałym dolocie i biedny wtrysk pośredni. Pewnie daje z 300g CO2. Kto będzie za to płacił na zachodzie?!
    A jakie ma Turbo lagi? Do pominiecia temat!

    Słyszałem że mają zakazać podnoszenia hydro i pneumatyki powyżej 4cm żeby Captury i RAV4 się sprzedawały. Ach unia i jej regulacje...

    Stare auto. Aspiruje pseudo-nowinkami jak Turbo i adaptycyjnym zawieszeniem, wnętrze chce mówić że jest nowoczesne, nie mówi o tym co jest istotne czyli ile drzew uratowałem.

    Nic dziwnego że czują oddech Chińczyków na karku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny wpis zresztą podobnie jak ten ostatni o Kulwickim. BX 4TC to rzeczywiście kompletnie irracjonalna maszyna. Zegary w tym aucie to mistrzostwo świata dizajnu - czegoś tak brzydkiego nikt nie stworzył chyba nigdy wcześniej ani później.
    Z drugiej strony auto to pokazuje, nazwijmy to, uczciwość producenta. Przecież Citroen mógł iść na skróty, wziąć sprawdzonego Peugota 205 T16, obudować go plastikami przypominającymi BX-a, wyprodukować to w 200 egzemplarzach i mieć gotowe auto rajdowe.
    Od dłuższego czasu przymierzam się żeby coś napisać na autoArchiwum Jakuba o BX 4TC, ale Ty już chyba wszystko powiedziałeś w tym temacie :-) Na pewno wrzucę oryginalny presskit BX 4TC, a także mega unikat presskit BX 4TC EVO.
    Pozdrawiam Marcin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ja się tych presskitów nie mogę doczekać! O BX 4TC na pewno da sie jeszcze co nieco powiedzieć, tylko zdobycie informacji jest dość utrudnione :) Poza tym, cieszę się, że wpisy się podobają :)

      Usuń
  6. "Pokazują one wszystko, tylko nie to co potrzeba - brakuje wskaźnika emisji dwutlenku węgla." - Piękne!

    OdpowiedzUsuń
  7. Autebezsens się sprzedał!
    a nie, czekaj...;-) Taki sucharek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i by się sprzedał tylko nikt kupić by nie chciał ;). Pozostaje więc pisanie dla idei, a nie dla pieniędzy ;).

      Usuń

Facebook

AUTOBEZSENSOWY MAIL