środa, 2 kwietnia 2014

Motohistoria: Opel Kadett 4S

Najpierw ogłoszenie:

UWAGA! Dla tych, którzy MUSZĄ mieć wszystko na Facebooku, którzy nie mogą żyć bez liczenia lajków, powstał profil Autobezsensu na tym serwisie. Proszę o jak najmniejszą aktywność tam. Traktujcie jako RSS dla nieogarniających RSSa.


Teraz wpis właściwy:

Wracamy do mojej ulubionej, rajdowej Grupy B. Kiedyś, we wpisie o Oplach, wspomniałem, że w zamierzchłych czasach produkowali ciekawe samochody. Wymieniłem tam m. in. Asconę 400 i Mantę. Dzis będzie o aucie, które miało być ich następcą.

Po zdobyciu w 1982 roku Rajdowego Mistrzostwa Świata (załoga Röhrl/Geistdörfer w Asconie 400), ludzie odpowiedzialni za  sport motorowy w Oplu, chcieli powtórzyć ten sukces. Zbudowali więc Mantę 400. Była bardzo podobna do zwycięskiego auta, choć lżejsza i bardziej aerodynamiczna. Niestety, na dysponujące napędem AWD i turbodoładowaniem auta konkurencji to nie wystarczyło. Manta miała ten sam silnik 2.4 bez doładowania i napęd tylko na tylną oś. Auto nie osiągnęło sukcesów w mistrzostwach świata.
Choć w regionalnych rajdach i rallycrossie było całkiem konkurencyjne. W każdym razie w Oplu zrozumiano, że trzeba zrobić coś nowocześniejszego. Zbudowano w prawdzie prototyp Manty 4x4, ale nie rozwinięto go poza fazę kilku testów.

Na rynek wszedł niedawno Kadett E. To właśnie on miał posłużyć za bazę dla nowej rajdówki. Postanowiono zaoszczędzić na opracowywaniu wszystkiego od zera, oraz skrócić czas potrzebny na zbudowanie auta.. Dlatego zdecydowano się na zakup części od renomowanych poddostawców i upchnięciu ich w nadwozie Kadetta. Obecnie taki sposób budowy aut do rajdów nikogo nie dziwi. W latach 80-tych był jednak dość nietypowy.

Auto miało być opracowywane pod kątem Grupy B. Ale tak, by można było je też przystosować do Grupy S, jeśli ta zostałaby stworzona.

Wzorem konkurencji, z seryjnego auta zostało właściwie tylko nadwozie. Zachowano w prawdzie umieszczenie silnika z przodu, ale był on zamontowany wzdłużnie (seryjny Kadett E ma silnik poprzeczny). Napędzał wszystkie cztery koła. Sam napęd 4x4 był konstrukcją firmy Xtrac.



Podczas prezentacji dla publiczności samochód (nazwany Kadett 4S) miał zamkniętą maskę. Mimo to, dumnie ogłoszono, że jest tam silnik o mocy 500KM. Dlaczego więc nie zdecydowano się go pokazywać? Otóż silnik ten został kupiony w firmie Zakspeed. Była to jednostka Forda o pojemności 1860ccm! Zakspeed w tamtych latach zajmował się wystawianiem w wyścigach Fordów. A skoro Opel chciał tanio i szybko, to dostał gotową jednostkę, świetnie przygotowaną na trudy sportowej jazdy. A, że była to jednostka konkurencji? No cóż....

Od Forda była także skrzynia biegów. Z resztą, w projekcie brało udział kilku inżynierów, którzy wcześniej pracowali przy rajdowych Escortach. 

W każdym razie Grupa B została zlikwidowana  Wraz z nią porzucono pomysł stworzenia Grupy S. Opel został więc z dwoma zbudowanymi autami, których nie miał gdzie wystawić.

Aż do momentu, gdy ktoś wpadł na pomysł wystartowania nimi w Rajdzie Paryż-Dakar 1986. Co ciekawe w obu egzemplarzach usunięto silniki Forda i zastąpiono je wolnossącymi jednostkami 2.4 z Ascony/Manty 400. Pozostawiono oczywiście napęd na cztery koła.

Przygotowane w pośpiechu samochody borykały się z ciągłymi problemami z zawieszeniem. W pewnym momencie zespołowi zaczęło brakować amortyzatorów! Mimo to, załodze Colsoul/Lopes udało się wygrać dwa etapy rajdu. Oba dość krótkie jak na realia Dakaru: 141 km Richard Toll-Dara oraz 142 km Linguere-Kolobane. Chyba głównie dlatego, że zawieszenie nie zdążyło się na nich zepsuć.

Ostatecznie Ople ukończyły rajd na miejscach 37. (załoga Weber/Wanger) i 40. (załoga Colsoul/Lopes).

A rajd wygrał René Metge jadący Porsche 959. Drugi był Jacky Ickx, także w Porsche 959. CO ciekawe, model 959 też był opracowywany z myślą o startach w Grupie B. I tak samo jak w przypadku Kadetta, nie udało się skończyć prac przed zlikwidowaniem tej kategorii.

Po tym starcie, oba samochody zostały sprzedane brytyjskiemu kierowcy, Johnowi Welchowi, który ścigał się w Rallycrossowych Mistrzostwach Europy. Jeden z nich został następnie sprzedany Szwedowi, Tommy'emu Kristofferssonowi, który wymontował z auta napęd Xtrac, by użyć go w swoim Audi S2 (też do rallycrossu). Co się dalej z nimi stało nie wiadomo.

Ogólnie projekt Katdetta 4S okazał się kompletną porażką. Auta były poskładane z części, które nie były zaprojektowane, by ze sobą współpracować. Do tego w momencie zakończenia prac projektowych, zniknęły obie kategorie, w których Opel mógłby startować. Mimo to, dwa wygrane odcinki w Rajdzie Paryż-Dakar pokazywały, że samochód miał pewien potencjał. Tak czy inaczej w Oplu porzucono marzenia o ponownym zdobyciu Rajdowych Mistrzów Świata.

Dla zwykłych użytkowników pozostał Kadett GSi, który całkiem nieźle sobie radził w niższych rajdowych klasach. Dlatego kończymy zdjęciem przedstawiającym 4S i właśnie GSi:

11 komentarzy:

  1. Świetnie się to czyta! :D Zakres wiedzy i ciekawostek x 1 000 000 :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Można by powiedzieć "nie taki Opel grzybowy, na jakiego wygląda" ;-)
    P.S. po co pejsbuk, po co RSS, skoro w Bloggerze można normalnie obserwować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż poradzić, jest zapotrzebowanie to zrobiłem. Roboty przy tym niewiele. I oby tak pozostało, stąd prośba o niską aktywność ;)

      Usuń
    2. Nie każdy czytelnik używa bloggera, drodzy Panowie :). Ludzie są bardzo leniwi albo mocno roztrzepani, muszą mieć przypominajkę do wszystkiego - od tabletek, po wpis na blogu.

      P.S. Chyba teraz inaczej będę patrzeć na Kadetta, który stoi na podjeździe u sąsiada. A gdyby mu tak wypolerować lakier... ;-). Szkoda, że późniejsze samochody (Corsa, Astra) były w sumie jedynie ze znaczkiem GSi, a bryły nie różniły się tak mocno. /pomijam w ogóle sprawę silnika/

      Jestem oszołomiona wiedzą. Będę wracać :)

      Usuń
    3. Akurat Astra GSi miała BARDZO sensowny silnik: C20XE. Świetny do rajdów także dziś, bardzo podatny na podnoszenie mocy. Praktycznie w każdej amatorskiej imprezie w kraju jeździ jakaś Astra GSi i zajmuje dobre miejsca.

      Tak, czy inaczej zapraszam do dalszego oszołamiania się ;)

      Usuń
    4. Jeszcze leady zamiast golych linkow i bedzie okej.

      Usuń
  3. Powiem szczerze że Twoja wiedza na temat motosportu imponuje. Do tego podane to jest w przystępny i ciekawy sposób. Oby tak dalej!
    Pejsbuk zlajkowany, nie deprecjonowałbym go aż tak, czasem jest przydatny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tyle wiedza, co umiejętność znalezienia informacji. Pisząc te posty sam się sporo nowych rzeczy dowiaduję :)

      Usuń
  4. FB działa o wiele lepiej niż RSS bo jesli coś "polubię" to widzą to wszyscy moi znajomi. Nie doceniasz tego narzędzia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa historia, do tej pory pojęcia nie miałem o oplofordzie. "Nie otwierano maski" - teraz to chyba by oplasticzono ten silnik wytłoczkami z wielkim oplowskim logo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Facebook

AUTOBEZSENSOWY MAIL