środa, 4 czerwca 2014

Motohistoria: Rock 'n Rolls-Royce

Taki tytuł, z brytyjskim autem, to trzeba jakiś brytyjski rock 'n  roll dać jako podkład muzyczny. Motorhead będzie idealny:



Na początku lat osiemdziesiątych, sponsorowaniem aut startujących w Rajdzie Paryż-Dakar zainteresowali się szefowie marki Jules. Co to za marka? Jakieś części samochodowe, warsztaty, czy coś innego, związanego z motoryzacją? Nie. Jules należy do Diora i produkuje perfumy. No ale cóż, znalazły się pieniądze, potrzebne było auto. Akurat w tym samym czasie, na pomysł startu w tych zawodach wpadł Thierry de Montcorgé, mający doświadczenie m. in. w rajdzie Bandama (o którym wspominałem przy okazji artykułu o rajdowych Citroenach SM).


Podobno Thierry założył się z kimś, że pojedzie w Rajdzie Paryz-Dakar Rolls-Roycem. A skoro sponsorem był producent perfum, a nie samochodów, to wybór marki rajdówki nie miał znaczenia. Nawet nie było konieczne, by wszystkie elementy pochodziły od jednego producenta. Wzięto więc napęd 4x4 i czterobiegową, manualną skrzynię z Toyoty Land Cruiser. Do tego podłączono silnik Chevroleta: V8 o pojemności 5.7 litra. Wybór motoru nie był przypadkowy - na tych silnikach dobrze znał się Michel Mokrycki, czyli człowiek zajmujący się skonstruowaniem tego auta. Do tego silnik był niezawodny i dysponował sporym momentem obrotowym, przydatnym w pustynnych warunkach. Moc też była przyzwoita - 350 KM.


Wszystkie elementy zamontowano w opracowanej od podstaw ramie przestrzennej. Na nią właśnie nałożono nadwozie z tworzyw sztucznych i aluminium. Nadwozie, które było wierną kopią Rolls-Royce'a Corniche. Zastosowano nawet oryginalną deskę rozdzielczą z tego brytyjskiego auta.



Aby zaspokoić apetyt na paliwo amerykańskiego silnika, w aucie zamontowano zbiornik o pojemności 330 litrów. Umieszczono go tuż za tylnymi siedzeniami. 


Wbrew pozorom całość była nawet lekka, jak na ten typ pojazdu - masa wyniosła 1400kg. To sporo mniej, niż całkiem niedawno dominujący w Dakarze VW Race Touareg (1787,5kg, choć tutaj przyczyną sporej masy jest w znacznym stopniu regulamin).



A jak to jechało? Całkiem nieźle. W 1981 roku, kiedy Corniche został wystawiony, w rajdzie wystartowało 170 załóg. Do połowy zmagań zajmował bardzo przyzwoite, trzynaste miejsce. Niestety nastąpiła awaria układu kierowniczego i auto miało wypadek. Udało się je naprawić, ale przekroczono limit spóźnień i załoga została zdyskwalifikowana. Mimo to, kontynuowano jazdę (jako pojazd serwisowy) aż do mety. Rolls Royce dojechał do końca rajdu. Trzeba przyznać, ze w tamtym roku rajd był bardzo trudny - do mety dojechało zaledwie czterdzieści załóg.



Był to jednak ostatni raz, kiedy można było oglądać Rolls-Royce'a na rajdowych trasach. Więcej auto nie wystartowało. Marka Jules zaś sponsorowała kolejną dziwną konstrukcję - sześciokołowy pojazd z napędem na cztery koła. Także z V8 Chevroleta. Tym razem jednak zamontowanym centralnie, ze skrzynią biegów Porsche. Auto także wystartowało raz ale nie dojechało do mety - nadwozie nie wytrzymało obciążeń i się rozpadło.



A Rolls Royce przetrwał do dziś i nawet można go kupić: link. Choć cena nie wydaje się zbyt zachęcająca.

7 komentarzy:

  1. Cena rzeczywiście jest kosmiczna... Zaporowa, lekko mówiąc. Ale biorąc pod uwagę to, że w historii pojazdu pojawia się marka Dior i Rolls-Royce, a do tego w tle ( :))) ) pojawiają się wyścigi... Hipsterzy, rzekłabym!

    Inna sprawa, że ten RR rzeczywiście wygląda rock'n'rollowo, co jest dosyć pociągające.

    Jednak największym szokiem jest dla mnie silnik Chevroleta V8 5,7l. Kurcze, widziałam ten twór w różnych autach, w różnych konfiguracjach ale w życiu nie pomyślałabym, że można go wpakować na taki rajd. Na pewno silnik sam w sobie był tylko podstawą, pewnie gdzieś po drodze był modernizowany, ale to jest takie monstrum, że japierdzielę. 350KM wygląda na papierze i fajnie brzmi, ale nie spodziewałabym się, że kiedykolwiek mogło być użyte jako serce pojazdu w Dakarze. Dziwne, acz miłe zaskoczenie :).

    Z drugiej strony - silnik o dokładnie tych parametrach wciąż daje w kość innym samochodom na drodze... Mam teraz rozkminę życia, nie umiem się jednoznacznie ustosunkować... : D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ czemu Cię te V8 tak dziwi? Przecież w ostatnich latach Robby Gordon jeździł w Rajdzie Dakar swoim hummeropodonym pojazdem z 6.0 V8 LS2 od GM. Do tego przez wszystkie lata w tym rajdzie startowało mnóstwo Trophy Trucków z V8 (zarówno GM, jak i innych producentów).
      Jakby nie patrzeć, ten GM V8 to jeden z lepszych silników do szybkich rajdów długodystansowych: duża moc, duży moment obrotowy, mało rzeczy, które mogą się zepsuć, relatywnie tani i dobrze poznany przez rozmaite firmy zajmujące się tuningiem i przygotowaniem aut do sportu. Jedyna wada, to zużycie paliwa, co może być problematyczne na dłuższych etapach.

      Usuń
    2. Szszszlaaag! Myślałam, że wysłałam komentarz, a chyba nie zauważyłam weryfikacji... Eh...
      Dziwi mnie, bo to ciężki kolos. Dziwi mnie, bo nie wiedziałam, że to był tak dobry silnik. W prawdzie jeździ do teraz - ale wiesz... Wiele maszyn jeździ do teraz.

      Totalnie nie znam się na Dakarze, więc to co do mnie mówisz to czysta egzotyka w totalnie abstrakcyjnej panierce. Dla mnie Dakar kojarzy się z wytrzymałością samochodu i odpornością człowieka. Nie przyszło mi do głowy, że silnik V8 5,7l GM-a mógł być takim pewniakiem w tej dziedzinie.

      Usuń
    3. Jak na takie wymiary auta, tak duży motor, napęd na wszystkie koła i duży bak (masę podaję się z nim do pełna, przynajmniej w polskich papierach) to tona czterysta jest naprawdę świetnym wynikiem! Wręcz doskonałym! Musiało to zawijać... MUSI DALEJ :D zawijać się bosko. Ale bym trolował buraków po ulicach :)

      Usuń
  2. Czyli w sumie to nie był RR.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miał tyle wspólnego z RR, co Pajero wygrywające Dakar z tymi z salonu...

      Usuń
    2. Tak ale Pajero z Dakaru pomimo, że są dosyć mocno przerobione to przynajmniej posiadają podzespoły powstałe w macierzystej fabryce, a to istotna różnica. Ten bolid to raczej tylko "ulep" z budą od RR, co nie umniejsza ciekawości tej historii.

      Usuń

Facebook

AUTOBEZSENSOWY MAIL