Tytuł wpisu wygląda jak przypadkowy zlepek rozmaitych nazw firm motoryzacyjnych i słów związanych z tą branżą. Ale jednak jest to nazwa bardzo ciekawego samochodu.
Opisywany pojazd był efektem współpracy firmy Lucas, a także znanej z produkcji wiecznie wywracających się trójkołowców firmy Reliant. Za wygląd odpowiedzialne było brytyjskie studio projektowe Ogle. Swoją drogą, angielskie słowo "ogle" znaczy "gapić się, patrzeć pożądliwie". Nie ma co, nazwę wymyślili adekwatną do swojej branży.
Szkoda, że już samo auto raczej nie wzbudzało pożądania, jeśli chodzi o wygląd. Choć jak na czasy powstania musiało wyglądać bardzo nowocześnie. Do tego pięciodrzwiowy hatchback był całkiem praktyczny. Zaś nadwozie powstało z myślą o jak najmniejszym oporze aerodynamicznym. Niestety, nie podano jaki współczynnik Cx udało się uzyskać.
![]() |
źródło: http://www.sporting-reliants.com |
Auto zostało zaprezentowane w 1982 roku, na salonie samochodowym w Londynie. Maska w pokazanym publiczności egzemplarzu była wykonana z przezroczystego tworzywa, by można było podziwiać zastosowaną w nim technikę.
A technika ta budziłaby zachwyt nawet dziś. Właściwie to szczególnie dziś. Otóż samochód miał silnik od Relianta Robina, czyli rzędową "czwórkę" OHV, o pojemności 848 ccm i maksymalnej mocy 40 KM. Czym się tu zachwycać? Ano tym, że oprócz spalinowego był też zastosowany silnik elektryczny prądu stałego, skonstruowany w firmie Lucas - miał on maksymalną moc 50 kW (czyli około 68 KM). Auto było więc hybrydą. I to całkiem zaawansowaną.
![]() |
źródło: http://www.sporting-reliants.com |
Oba silniki mogły pracować zarówno w trybie szeregowym (silnik spalinowy tylko napędzał wtedy 25-kilowatowy generator dla elektrycznego), jak i równoległym (to, co w większości hybryd - moc z obu silników trafia na koła). Auto mogło też jeździć w trybie czysto spalinowym lub czysto elektrycznym. Prędkość maksymalna wynosiła 137 km/h. Co ciekawe, w trybie czysto elektrycznym była niewiele niższa - 120 km/h. Zaś w trybie czysto spalinowym - 112 km/h.
Za magazynowanie energii elektrycznej odpowiadały dwunastowoltowe akumulatory kwasowo-ołowiowe firmy Lucas. W trybie elektrycznym zapewniały zasięg 64 kilometrów.
Do tego auto miało złącze, pozwalające doładowywać akumulatory z gniazdka elektrycznego np. w garażu. Był to więc pojazd typu plug-in hybrid.
Innymi słowy, na początku lat 80-tych wymyślono w jednym samochodzie właściwie wszystko, czym dziś zachwyca się prasa motoryzacyjna. I co? I nic. Samochód nigdy nie wszedł do produkcji - był traktowany wyłącznie jako eksperyment, pokaz możliwości zaangażowanych firm.
Była też pocztówka:
![]() |
źródło: http://www.sporting-reliants.com |
![]() |
źródło: http://www.sporting-reliants.com |
Nie tak dawno (w 2011 roku), jedyny egzemplarz tego auta pojawił się na sprzedaż na eBay, więc wiadomo, że istnieje do dziś. Jego stan był opisywany w ogłoszeniu jako bardzo dobry. Niestety, nie wiem czy znalazł nabywcę, ani co się z nim teraz dzieje.