poniedziałek, 2 lutego 2015

News: FWD w 24h LeMans

Długo szukałem czegoś ciekawego wśród motoryzacyjnych nowości. Nie było łatwo - ostatnio jedyne nowości to SUVy i crossovery. Nie jestem pewien, czy te auta można w ogóle nazywać nowościami. Większość jest niemal nie do odróżnienia od swoich poprzedników. A także od konkurentów. W końcu dojdzie do tego, że SUVy będzie się kupować jak skarpety - praktycznie nie patrząc na producenta.

Źródło: www.racer.com

Obecnie wszystkie auta wyścigowe w ramach każdej serii wyglądają i jeżdżą niemal tak samo. Regulaminy na sztywno określają jak taki samochód ma wyglądać, jaki ma mieć silnik, jakie zawieszenie itd. Eksperymenty są niedozwolone. Dzięki czemu jest nudno. Ale jest jedna seria, w której eksperymenty są nie tylko dozwolone, ale wręcz promowane. To WEC - World Endurance Championship, czyli mistrzostwa wyścigów długodystansowych. I właśnie o nowym aucie tej serii będzie dzisiejszy wpis.

Auta WEC jeżdżące w kategorii LMP1 mają centralnie umieszczony silnik diesla lub benzynowy, wspomagany silnikiem/silnikami elektrycznymi. Napęd z silnika spalinowego przekazywany jest na tył, zaś silniki elektryczne napędzają albo przednie albo tylne koła, zależnie od pomysłu danej ekipy. I tu właśnie dostrzeżono możliwość poeksperymentowania.
Źródło: www.racer.com

Otóż ludzie z ekipy Nissana stwierdzili, że zrobią auto do WEC z silnikiem z przodu i napędem z silnika spalinowego przekazywanym na przednie koła.

Sam pomysł auta LMP z silnikiem z przodu nie jest nowy. Pod koniec lat 90-tych i na początku XXI wieku samochody w takim układzie wystawiał  wyścigach długodystansowych amerykański Panoz. Tam jednak napęd przekazywany był na tylne koła.

Nowy samochód Nissana, oznaczony GT-R LM NISMO, ma silnik benzynowy w układzie V6, o pojemności trzech litrów, wspomagany dwiema turbosprężarkami. Umieszczony on został tuż za przednią osią. Niesie to za sobą ciekawe konsekwencje, jeśli chodzi o aerodynamikę. W typowym układzie auta LMP1 (czyli z silnikiem umieszczonym centralnie, za kierowcą), przestrzenie po bokach samochodu zajęte są przez chłodnice. W przypadku GT-R LM NISMO chłodnice są i tak z przodu, więc zostało wolne miejsce. Dzięki czemu po bokach prototypu można było zrobić biegnące przez całe auto tunele, które pozwalają zredukować opór aerodynamiczny - część powietrza z przodu przelatuje na tył tunelami, a nie wokół auta.
Źródło: www.racer.com
Silnik spalinowy wspomagany jest modułem Flybird. Czyli napędem elektrycznym wraz systemem odzyskiwania energii. Dodatkowa moc może być przekazywana na przednie lub tylne koła. Całkiem ciekawa jest konstrukcja przeniesienia tego napędu na tył - wał napędowy biegnie do dyferencjału, który jest zbudowany w taki sposób, by wychodzące z niego wałki przechodziły ponad wspomnianymi wyżej kanałami. Wałki podłączone są do przekładni, z których dopiero wychodzą półosie przekazujące napęd na koła. Wszystko po to, by elementy przeniesienia napędu przechodziły ponad wspomnianymi wyżej kanałami i nie zakłócały przepływu powietrza przez nie.

Według zapewnień Simona Marshalla (jeden z inżynierów pracujących nad projektem), łączna moc nowego Nissana ma wynosić około 1500 KM. Podobno początkowo celowano nawet w 2000 KM.

W związku z tym, że znaczna część tej mocy jest przekazywana na przód, potrzebne były odpowiednio szerokie opony. Konkretnie 355 mm. Z tyłu zaś zamontowano opony o szerokości 225 mm.

Cały samochód ma ważyć 880 kg, choć na razie trwają prace nad osiągnięciem tej masy przy zachowaniu odpowiedniego jej rozkładu. Wymiary auta: długość 4645 mm, szerokość 1900 mm i wysokość 1030 mm.


Jak na razie Nissan jest w trakcie testów (jednym z kierowców jest Marc Gene - zwycięzca 24h LeMans z 2009).  Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to być może zobaczymy go już w tegorocznym wyścigu 24h Le Mans.


Osobiście nie mogę się doczekać. To właśnie taka innowacyjność, nietypowe rozwiązania i pozornie absurdalne pomysły, stanowią najwspanialszą część sportów motorowych. Bardzo ciekawi mnie też, jak nowy Nissan poradzi sobie ze zużyciem przednich opon. Choć z drugiej strony, tor Circuit de la Sarthe, na którym rozgrywany jest 24h Le Mans, nie jest szczególnie wymagający dla ogumienia.

A dla miłośników RWD i AWD, twierdzących że w aucie do sportu napęd na przód nie ma racji bytu, jest śmieszny, do bani i w ogóle, przypomnę tylko jedno: Citroen Xsara kit-car. Ewentualnie, żeby pozostać na torach, a nie na odcinkach specjalnych, można sobie sprawdzić jak tylnonapędowe BMW wypadały na tle przednionapędowej konkurencji w WTCC w ostatnich kilku latach.

Facebook

AUTOBEZSENSOWY MAIL



Archiwum