Nieco ponad tydzień temu postanowiłem odwiedzić miasto, w którym jeszcze nie tak dawno mieszkałem (miks do obejrzenia tu i tu oraz małe uzupełnienie tu). Czyli Warszawę. Okazją były Dni Wojska Polskiego. NIestety ilość oglądających przekraczała granice absurdu i zdjęć nadających się do pokazania wyszło niewiele. Na pocieszenie został spacer po centrum stolicy, gdzie udało się trafić na kilka ciekawych aut.
A ponieważ jest to wycieczka do miasta, które dla marzących o pracy w korporacji jest rajem, to jako podkład muzyczny posłuży utwór Guns 'n Roses pod tytułem "Paradise City"
Warszawa powitała mnie Suzuki Super Carry ze znaczkiem Transformersów. Carry najwidoczniej transformuje się z małego vana w kupkę rdzy. Szkoda.
W dalszej drodze spotkałem zabytkowy autobus marki Jelcz.
Na ulicach stolicy można teraz spotkać Piaggio Ape służące za reklamę:
Ale w każdym razie powyższe pojazdy nie odciągnęły mnie od głównej imprezy tego dnia. Niestety, fotek nowoczesnego sprzętu wojskowego nie publikuję, bo za tłumem ludzi po prostu ledwo można było rozpoznać z czym ma się do czynienia. O sensownych zdjęciach nie było w ogóle mowy. Przy starszych pojazdach na szczęście ludzi było odrobinę mniej.
Z resztą nie do końca starszych, bo w większości były to repliki, jak na przykład tu:
Ale w tym tłumie fotografowało się i tak wszytko jak leci, nie zwracając za bardzo uwagi, co to jest.
Tu wnętrze nie miało prawie nic wspólnego z oryginałem. No chyba, że kierownice od 126p istniały już wtedy:
Obok imprezy stał zaparkowany Pontiac Firebird z żółtymi tablicami:
A po wyjściu z niej nadszedł czas na powrót do centrum miasta. Niedaleko tęczy, której podpalanie jest jedną z głównych rozrywek warszawiaków, stał zaparkowany Polonez na czarnych tablicach...
...a tuż przed nim Golf mk1 w bardzo przyzwoitym stanie:
W nieco dalszej okolicy stał Ford Probe w nietypowym zestawieniu kolorystycznym: czarne z czerwonym w białe łaty
![]() |
przepraszam za palec na zdjęciu |
Idąc na północ można też spotkać Maruti:
A także Mercedesa w stanie wyglądającym na wrastający:
Kończymy zaś Chevroletem Corsica, czyli ucieleśnieniem najstraszniejszych lat amerykańskiej motoryzacji.
Tak straszny, że aż cudowny:
I to by było na tyle. W Białymstoku na taką ilość musiałbym polować co najmniej tydzień. A w Warszawie wystarczył jeden dzień. W stolicy faktycznie życie pędzi szybciej.