Dzisiejszy spacer nie obfitował jakoś szczególnie w ciekawe auta. Aż do momentu, gdy przy fotografowaniu zza płotu wrastającego VW, usłyszałem okrzyk:
"Pozwolenie jest!?"
Okrzyk wydobył się z jakiegoś faceta w wieku między 50 a 60 lat. Nic nie odpowiedziałem, bo nawet nie skojarzyłem, że to do mnie. Faceta to nie zniechęciło:
-Pytam, czy ma pan pozwolenie na robienie zdjęć! Pan tu mieszka!?
-Tak - kilka bloków dalej, ale co tam. Co gościa z resztą obchodzi, gdzie ja mieszkam.
-Co pan tu fotografuje!?
-Volkswagena - odpowiedziałem, bo nie widzę powodu, by to ukrywać
-Proszę pana, tu jest teren wspólnoty, tu nie wolno robić zdjęć bez pozwolenia! Bez pozwolenia, to można tylko do linii krawężnika fotografować!
-Jeśli tak bardzo to panu przeszkadza, to usunę to zdjęcie.
Gościa zbiło to z tropu, bo powtórzył tylko tekst o krawężniku, a ja poszedłem sobie dalej niczego nie kasując. Ani to teren wojskowy, ani oznaczenia o zakazie fotografowania nie ma. W każdym razie tak jawne łamanie nieistniejących zasad daje pretekst, do wrzucenia utworu o anarchii. Odpalamy i oglądamy zdjęcia zrobione bez pozwolenia na terenie wspólnoty:
Kawałek dalej stał klasyk tuningu, czyli Golf mk3 z podwójnym wydechem:
Nie ma co trzymać w niepewności, oto zdjęcia z otwierającej post historyjki. Anarchia bije po oczach, antyterroryści już jadą razem z wojskiem, strażą miejską i TVNem:
'Cause I want to be anarchy
It's the only way to be!
'Cause I want to be anarchy
It's the only way to be!
W ogóle, to nie jedyne wrastające tam auto. W jednym z poprzednich miksów dawałem zdjęcie wrastającego Audi. Dziś była okazja sfotografować go nieco lepiej, bo nie stały wokół niego inne auta:
Taa, niemiecka solidność...
Dalej było za to spore stężenie aut jeszcze na czarnych tablicach.
W poprzednim wpisie przewidywałem, że to będzie przyszły klasyk! Na czarnych blachach to już w ogóle będzie hit allegro:
Do tego Astra w wersji kameleon. GM power!
Auta z czarnymi tablicami to w ogóle będzie kiedyś niezły BIZnes:
Skoda Felicia zaskakująco często występuje z takim kolorem tablic:
Toyota Starlet to jedno z tych aut, których żałuję, że nie kupiłem zamiast wiecznie psującego się, niemieckiego złomu. Taka by mi odpowiadała:
Kawałek dalej stała piękna Camry ze złotymi emblematami i czarnymi blachami:
A nieco dalej udało mi się wreszcie trafić na postoju Lincolna Town Car z miksu nieuporządkowanego:
Zdecydowanie moja ulubiona generacja Town Cara!
Wyraźnie używany na co dzień. Oby jeździł jeszcze długo!
Jeden z moich ulubionych modeli Mercedesa. Niestety, nie stał na terenie wspólnoty, więc nikt się nie mógł przyczepić do tego, że go fotografuję:
Tak samo jak to małe kombo czarnych tablic: