piątek, 28 listopada 2014

Motohistoria: zbiór dziwnych fur

Nazbierało mi się kilka tematów na motohistorie. Niestety informacje o nich nie są na tyle obszerne, by zrobić porządny wpis. Dlatego to co udało się znaleźć wrzucam łącznie jako zbiór dziwnych fur. Zaczynamy:

1. Oltcit Sbarro

Oltcit Club, jak pewnie wie większość czytelników, był rumuńskim pojazdem mocno opartym na podzespołach Citroena. Z resztą, był też sprzedawany w Europie Zachodniej jako Citroen Axel. Jeździ tego trochę także po Polsce, choć ja osobiście nie widziałem na żywo ani jednego (albo widziałem i nie zwróciłem uwagi - auto nie rzuca się zbytnio w oczy). Ale zdarzają się na serwisach ogłoszeniowych pojedyncze egzemplarze więc jednak jakieś Oltcity u nas istnieją. W każdym razie za rumuńskim francuzem ciągnie się legenda o koszmarnej jakości wykonania. Niesamowite... to miał być tani samochód, zarówno w zakupie jak i produkcji, więc dziwie się tym, którzy oczekiwali wykonania na miarę Mercedesa. A jednak dla osób, które pomyślały "kupiłbym Oltcita, ale wygląda tak tanio i byle jak" szwajcarska firma Sbarro stworzyła prototyp odpowiedniego pojazdu. 


Nie wiadomo o nim zbyt wiele - tylko tyle, że pod osobliwym nadwoziem krył się silnik z Citroena GSA. Do tego spore koła i prześwit większy niż w obecnych SUV-ach - wygląda trochę jakby miał być pierwszym crossoverem.



2. Oltcit 4x4

Poszukując informacji na temat Oltcita Sbarro natrafiłem też na Oltcita 4x4. Wiadomo o nim jeszcze mniej. Na jednej stronie internetowej znalazłem informację, że jest to prototyp powstały we współpracy z ARO. Gdzie indziej z kolei ktoś nagrał filmik (link) pokazujący takiego Oltcita i wrzucił na jakieś rumuńskie forum. Na tyle, na ile udało mi się zrozumieć koszmarne tłumaczenie z Google Translate, kłócono się potem, że to nie żaden prototyp, tylko jakaś samoróba. A osobiście dopuszczam możliwość, że powstały zarówno prototyp, jak i później, niezależnie samoróba. W każdym razie zdjęcia:



3. Dwusuwowy Dodge/Chrysler Neon

Na początku lat 90-tych w Chryslerze potrzebny był ekonomiczny silnik do nowego modelu - Neona. Coś ekonomicznego, ale z wystarczającą dynamiką. Zdecydowano się opracować dwusuwa z bezpośrednim wtryskiem paliwa. 20-osobowy zespół, którego szefem został Joe Goulart zmagał się z zadaniem od 1989 do 1995 roku. Powstał silnik o pojemności 1.1 litra, który testowano przez 100 000 mil. Następnie stworzono wersję o pojemności 1.5 litra. Silnik ten miał trzy cylindry, zaś głowica stanowiła jeden odlew z blokiem. Wyposażono go także w sprężarkę mechaniczną (kompresor) oraz dwie świece na cylinder. Moc maksymalna wynosiła około 100 KM (zależnie od źródła, niektóre podają 95 KM), zaś maksymalny moment obrotowy 174 Nm. W sumie z doładowanego 1.5 wyciągnąć zaledwie 100 KM nie jest jakimś szczególnym osiągnięciem. Z drugiej strony obecnie BMW ma 114i (1.6T 105KM), więc może i dwusuwowy Neon wyprzedzał swoje czasy całkiem nieźle.

W każdym razie silnik nigdy nie wszedł do seryjnej produkcji. testowano go przez jakiś czas w Dodge'u Shadow i wyniki nie były złe. Jednak na przeszkodzie stanęły problemy z emisją spalin. Do tego paliwo w USA było wtedy tanie i szefostwo Chryslera uznało, ze nie ma potrzeby pchać się w skomplikowane silniki, których jedyną zaletą jest to, że odrobinę mniej palą od konwencjonalnych*. Projekt więc porzucono, a jego jedyną pozostałością była zdobyta wiedza o konstruowaniu wtrysku bezpośredniego i rozwój budowy wtryskiwaczy oraz pomp paliwa.

Zdjęcie znalezione przy jednym z artykułów o dwusuwowym Neonie, choć nie mam 100% pewności, że to ten silnik

*W sumie mieli rację, co widzimy po obecnych czasach, gdzie silniki stają się przesadnie skomplikowane. Ale finansowo nie wyszli na tej racji najlepiej.

7 komentarzy:

  1. (dawno nie miałem stycznościz tematem-piszę z pamięci) Oltcit - a nie było przypadkiem tak, że najpierw był Axel? Ten Club 4x4 to podobnież samoróba - dół od ARO 10.4, z tym że tebn którego pamiętam był chyba niebieski albo czerwony...; w przypadku normalnych, prostych samochodów wystarczy żeby rozstaw kół i osi był podobny + miejsce wyjścia wajchy z podłogi w miarę sensowne.
    Przy okazji ciekawostka - w pewnym momencie linia montażowa (plus pewnie coś więcej) trafiła do Brazylii, gdzie ARO 244 i pochodne było robione jeszcze po zakończeniu produkcji w Rumunii...pod lokalną marką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. mniej więcej w tym samym czasie co nad dwusuwem, Chrysler równolegle pracował nad turbiną gazową do większych modeli. Było parę prototypów produkcyjnych, jakieś wyścigi, ostatecznie łeb projektowi ukręcił jakiś ważniak z Mercedesa...

      Usuń
  2. Oltcit 4x4 wgniata w fotel, Aro z niebieską paką od ciężarówki również.

    OdpowiedzUsuń
  3. W mojej miejscowości jeszcze jakieś 10 lat temu widywałem szarego Oltcita, ale chyba już dawno zakończył swój żywot na złomowisku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja pierdu! Niewiele rzeczy jest równie głupich jak silnik "Gagarina" ST44 czyli dwurzędowy, dwusuwowy, turbo Diesel.
    Ale dwusuwowy turbo benzyniak o bezpośrednim wtrysku w amerykańcu, w latach 90 bije to wszystko na łeb! :D Wyobrażasz sobie podjechać takim hamerykańcem na stację, a potem poprosić o dodatki do paliwa dla Trabanta, i na bezczelnego odlać kapkę do baku po zatankowaniu ^^ hahaha

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne drzwi w tym Neonie. No i dwusuw więc dla nas wychowanych na Trabantach i Wartburgach to swój chłop :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzisiaj wpadłem przypadkowo na Twój blog. Rewelacyjny !!!!! Też lubię stare rajdy i F1, a grupa B to najbardziej magiczne zjawisko w dziejach motoryzacji. Wpisy o historii BX4TC, DAF i Łada na Dakarze genialne, a ten o silniku W12 w bolidzie F1 to kurde czytałem 3 razy. Po złomniku i autoarchiwum zamierzam czytać Twój blog regularnie.

    OdpowiedzUsuń

Facebook

AUTOBEZSENSOWY MAIL