czwartek, 16 lipca 2015

Motohistoria z Poznawaniem sportów motorowych: V8STAR

Dawno nie było czegoś z kategorii "Poznajemy Sporty Motorowe". Ale że dziś będzie o serii, która już nie istnieje, to jest to jednocześnie wpis zaliczający się do Motohistorii. Do tej pory, opisałem dwie amerykańskie serie (link). Czas na coś europejskiego.


Seria V8STAR powstała w 2000 roku (choć pierwszy wyścig odbył się dopiero w 2001, ale o tym zaraz). W założeniach miało być to coś w stylu europejskiego NASCAR. Po prostu stwierdzono, że proste, hałasujące wielkimi V8 auta, które technicznie są identyczne, zaś z zewnątrz przypominają z samochody widoczne na ulicach to świetny pomysł na efektowne wyścigi przyciągające tłumy. W końcu skoro sprawdziło się w USA, to czemu nie miałoby się sprawdzić w Europie? Pewien problem stanowiło to, że na naszym kontynencie tory owalne są dość rzadko spotykane. Trudno, na początku auta będą musiały ścigać się po normalnych torach, a potem zobaczymy.

Priorytetem były niskie koszta uczestnictwa. Dlatego każdy zespół, który chciał wziąć udział w rywalizacji kupował identyczną ramę przestrzenną i identyczny silnik z przeniesieniem napędu. Silnikiem tym była importowaną z USA jednostka V8 przygotowana przez firmę Jacka Rousha (tuner Forda). Pojemność wynosiła 5.7 litra. Maksymalna moc: 450 -500 KM (zależnie od sezonu). Maksymalny moment obrotowy: około 600 Nm. Silnik miał odcięcie przy 7000 obr/min. Ogólnie w porównaniu do aut NASCAR silniki były znacznie słabsze - tam moc wynosi ponad 700 KM, zaś odcięcie jest ustawione na 9000 obr/min. No chyba że mówimy o torach Daytona i Talladega - w zawodach NASCAR organizowanych na tych obiektach stosowane są ograniczniki przepływu powietrza, dzięki czemu silniki mają parametry mniej więcej takie jak te napędzające auta V8STAR (łącznie z odcięciem obrotów ustawionym na 7000). No ale wpis o autach NASCAR jeszcze kiedyś będzie (może). Wracając do tematu: silnik był łączony z 6-biegową sekwencyjną skrzynią biegów (w NASCAR jest 4-biegowa ręczna).

źródło: http://bestcars.uol.com.br

Jeśli chodzi o ramę, to była ona wykonywana w firmie Nitec - jednym z oddziałów słynnego Zakspeed. Gotowa rama kosztowała 265 000 DM. W środku, dla bezpieczeństwa był zastosowany monocoque z włókien węglowych. Każdy samochód miał 18-calowe felgi ATS o szerokości 11 cali z przodu i 13 cali z tyłu. Używano slicków Goodyear. W zawieszeniu zastosowane były amortyzatory Bilstein oraz sprężyny i stabilizatory H&R. Pojazdy były wyposażone w 120 litrowe zbiorniki paliwa. Auto wraz z karoserią ważyło 1295 kg.

Tak jak w NASCAR, zabronione było korzystanie z wszelkich elektronicznych udogodnień (ABS, kontrola trakcji itp.).

Poszczególne zespoły we własnym zakresie budowały tylko nadwozia. Oczywiście wedle ściśle określonych wytycznych, by żaden nie mógł zyskać znaczącej przewagi dzięki aerodynamice. Nadwozie miało być wykonane z tworzyw sztucznych. Szerokość miała wynosić 1,92 metra, zaś wysokość 1,36 metra (nie znalazłem niestety danych o długości). Wytyczne mówiły też, że gotowe nadwozie ma przypominać samochód seryjny tzw. klasy średniej lub wyższej-średniej. Co było jednym z głównych źródeł problemów serii. Ale o tym za chwilę.


W każdym razie pierwsze bolidy V8STAR zostały zaprezentowane w 2000 roku, na salonie samochodowym w Essen. Publiczność przyjęła je entuzjastycznie i w 2001 roku ruszył pierwszy sezon. Zawody odbywały się w ramach niemieckiego Beru Top10. Był to taki zbiór rozmaitych pucharów rozgrywanych razem (co pozwalało ograniczyć koszta). W dany weekend na jednym torze odbywało się 10 wyścigów różnych serii - od pucharu VW New Beetle po właśnie V8STAR. Dodatkowo Beru Top 10 było transmitowane w telewizji DSF (obecnie Sport1).

I od razu zaczęły się problemy. Zgodnie z regułami, do rywalizacji zgłoszono auta przypominające seryjne VW Passaty, Audi A6, BMW serii 5, Jaguary S-Type, Lexusy GS300, Fordy Mondeo i Ople Omegi. Jednak żaden z tych pojazdów nie był autoryzowany przez ich producentów. Co oczywiście im się niezbyt spodobało. Sami zaś nie zamierzali brać udziału w wyścigach aut, w których żaden element napędu nie nosi ich logo. Jakby nie patrzeć w NASCAR, mimo że silniki są właściwie identyczne, to jednak są niby opracowane przez dział sportowy (lub tunera wybranego przez) danego producenta. Silniki w Fordach są Forda. Analogicznie dla silników Chevroleta, Toyoty i kiedyś Pontiaca (jak istniał). A w V8STAR wszystko było gotowe i takie samo, zaś producent mógł tylko dać logo. BMW, Mercedes i Audi od razu zagroziły pozwami sądowymi za wykorzystanie wizerunków swoich aut bez zgody. Jedynie Jaguar był powiadomiony o projekcie przez team wystawiający S-Type i dał pełną zgodę na użycie wyścigowej repliki swojego auta. Opel pozwolił na wykorzystanie Omegi tylko pod warunkiem usunięcia wszystkich emblematów. Tak samo po pewnym namyśle zrobiły VW, Lexus i Ford.

Mercedes w ogóle zabronił budowania czegokolwiek choćby podobnego do ich aut. BMW zaś zażądało, by samochód V8STAR był mniej podobny do drogowej serii 5! Poradzono sobie z tym zmieniając wlot powietrza. W miejsce znanej od lat w niemal każdym BMW, podwójnej tzw. "nerki" pojawił się pojedynczy wlot. Taki projekt zyskał akceptację bawarskiej marki i nadal był jakoś tam podobny do drogowego auta:

źródło: www.crash.net
A teraz mini-zagadka: jakie auto seryjne miał przypominać poniższy bolid V8STAR?

źródło: www.auto-rennsport.de

Może z tyłu będzie łatwiej?

źródło: www.auto-rennsport.de

Tak, to Audi A6. Dopiero po takich zmianach pojazd został dopuszczony przez Audi do wykorzystania w V8STAR.

źródło: www.auto-rennsport.de

Innymi słowy z "wyścigów aut przypominających seryjne", trzeba było zrobić "wyścigi aut przypominających seryjne, ale nie za bardzo".

W każdym razie seria jednak ruszyła w 2001 roku. Na starcie pojawiło się 28 kierowców w 13 zespołach (niektóre zespoły wystawiały więcej niż jedno auto, ale nie było to koniecznością). Wyścigi były widowiskowe, amerykańskie V8 brzmiały pięknie (mnie tam dźwięk nie rusza, jak już kiedyś pisałem, ale fanom na trybunach się podobało), zawodnicy walczyli ze sobą cały czas.

źródło: http://bestcars.uol.com.br
Zastosowano ciekawy format zawodów. Jeden wyścig trwał 70 minut i był podzielony na dwa segmenty. W pierwszym auta ruszały ze startu zatrzymanego. W połowie zawodów na tor wypuszczany był samochód bezpieczeństwa i następował obowiązkowy zjazd do boksów i zmiana opon. Nie było jednak konieczności tankowania - pełny zbiornik paliwa wystarczał na całe zawody. Samochodem bezpieczeństwa był zazwyczaj był Ford F150 - w końcu miało być amerykańsko.

Gdy już wszyscy wrócili na tor, następował start lotny i rozpoczynał się drugi etap zawodów. Zwycięzcą wyścigu był ten kierowca, który na koniec drugiej części był na pierwszym miejscu. Kierowcy byli punktowani tylko za pozycję na koniec zawodów. Ale zespoły punktowały w obu częściach oddzielnie. By wygrać wyścig wystarczyło dojechać na pierwszym miejscu w drugim segmencie, ale by zdobyć najwięcej punktów dla zespołu, trzeba było być pierwszym w obu segmentach. Było to wszystko dość skomplikowane, ale zapewniało intensywną rywalizację przez cały czas.

źródło: http://bestcars.uol.com.br
Osobliwie wyglądały także kwalifikacje. Najpierw jechano standardową czasówkę - o pozycji decyduje najlepsze okrążenie przejechane w wyznaczonym czasie. Następnie najszybsze auta (osiem w sezonie 2001, dwanaście w późniejszych) były dzielone na grupy po cztery samochody. Każda z tych grup rozgrywała dwuokrążeniowy mini-wyścig z obowiązkowym pitstopem. W ten sposób ustalane były pozycje 1-4, 5-8 i 9-12.

Sezon trwał od kwietnia do października i składał się z dziesięciu rund rozgrywanych na następujących torach (na niektórych rundy odbywały się więcej niż raz w sezonie): Oschersleben, Nürburgring, EuroSpeedway Lausitz (jedyny owal w kalendarzu - dwie rundy), Hockenheim, Zolder i Salzburgring. Jak widać, większość rund odbywała się w Niemczech (Salzburgring jest w Austrii, zaś Zolder w Belgii). Co ciekawe, nar EuroSpeedway, dozwolone było delikatne poszerzenie nadkoli, ale tylko po prawej stronie nadwozia - zewnętrznej w przypadku jazdy po owalu.

Pierwszym mistrzem V8STAR został Johnny Cecotto startujący w zespole Irmscher Motorsport (Opel Omega - oczywiście bez emblematów). Wyczyn ten powtórzył w sezonie 2002.

źródło: http://bestcars.uol.com.br

Widząc ciągły wzrost zainteresowania, V8STAR postanowiło oddzielić się od Beru Top 10 na sezon 2003. Pociągnęło to za sobą pewne problemy organizacyjne. Konieczne było ograniczenie ilości torów, na których rozgrywane miały być zawody. Rundy wyglądały wiec następująco: trzy razy Nürburgring, trzy razy EuroSpeedway (w tym dwukrotnie owal i raz wersja kręta), dwa razy Zandvoord (nowość w kalendarzu - Holandia) i raz Sachsenring (kolejna nowość, tym razem w Niemczech). Łącznie dziewięć wyścigów. 

 
Niestety, większym problemem było to, że nie udało się zapewnić serii odpowiedniego czasu antenowego w telewizji (koszta okazały się za wysokie). Co mocno ograniczyło liczbę widzów i zainteresowanie sponsorów. Niemniej jednak sezon 2003 wystartował i od razu rozpoczął się totalną dominacją zespołu Zakspeed, wystawiającego Jaguary S-Type. Co dodatkowo ograniczyło zainteresowanie serią. Owa dominacja Zakspeed utrzymała się przez cały sezon i mistrzem został, znany ze startów m.in. w LeMans, DTM  i F1, Pedro Lamy.

Powyższe czynniki sprawiły, że z serii odchodziły kolejne zespoły, co obniżyło jakość widowiska. Postanowiono więc nie organizować zawodów V8STAR w sezonie 2004. Seria miała zostać przeorganizowana i powrócić w roku 2005. Niestety, nigdy do tego nie doszło.

źródło: http://bestcars.uol.com.br
Wiele aut V8STAR zostało sprzedanych (choć, o ile wiem, Zakspeed nadal posiada oba Jaguary). Można je czasem czasem zobaczyć w rękach niedużych zespołów, startujących w europejskich seriach niższej rangi. Dobre osiągi przy prostej konstrukcji sprawiają, ze koszta startów nimi wypadają relatywnie rozsądnie. Część z nich nawet została przerobiona, by faktycznie przypominała swoje drogowe odpowiedniki (emblematy w końcu trafiły na swoje miejsce).

Audi z zagadki powyżej, po latach w końcu przypomina A6. Choć wlot powietrza jest tylko namalowany

Byłym autom V8STAR zdarzały się też epizody np. w serii VLN, zaś Zakspeed wystawił raz S-Type'a w wyścigu 24h Nürburgring.

Ogólnie V8STAR było ciekawym eksperymentem. Seria upadla przez złe zarządzanie - najpierw były problemy prawne z producentami samochodów. I gdy już wydawało się, że udało się je pokonać, to padła decyzja o zbyt wczesnym, moim zdaniem, usamodzielnieniu serii, co pociągnęło za sobą jeszcze więcej kłopotów. Dlaczego tak zrobiono? Nie wiadomo. Czyli pewno poszło o pieniądze. Inna sprawa, że rolę serii dla aut V8 lekko przypominających seryjne z powodzeniem spełnia w Europie DTM, w który zaangażowani są producenci i nie ma konieczności zdejmowania emblematów i maskowania zbytniego podobieństwa do samochodów seryjnych. Zaś NASCAR i jemu podobne najlepiej sprawdzają się na torach owalnych.

Na koniec zaś krótki klip z sezonu 2002:



9 komentarzy:

  1. Piękna historia, której nie znałem (jak to ja, który o sporcie wiem cokolwiek tylko w odniesieniu do dawnych czasów).

    Co do Mercedesa, to oni wyjątkowo brutalnie traktują wszystkich naśladowców - repliki miażdżą w zgniatarkach. Czytałem kiedyś wywiad z szefem muzeum Daimlera, który powiedział, że nie mają innego wyjścia, bo repliki "niszczą ich markę" (śmieszne to trochę było, zwłaszcza, że mówił to kilka lat temu, kiedy firma sama niszczyła sobie markę tak skutecznie, jak mało która w historii). Potem przebąknął jeszcze coś o odpowiedzialności za wypadki, których oni nie chcą na siebie brać (nie wiedziałem, że producent może być obwiniony za wypadek, ale cóż, prawnikiem nie jestem). Z tego co wiem, to oficjalną zgodę na budowanie replik Mercedesa dostał tylko Sobiesław Zasada i jego firma Alpha, która produkowała kiedyś mini-autka dziecięce (spalinowe!!) ze znaczkiem MB i Porsche. Jak byłem mały, to jeździłem takimi ze dwa razy w krakowskim Parku Jordana na jakimś festynie (Zasada postawił wtedy w parku dwóch ludzi z takimi autkami dla dzieci zupełnie za darmo, kolejka była niemiłosierna, ale wrażenia dla ośmio czy dziewięciolatka - niesamowite).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hurgot sztancy22 lipca 2015 13:13

      gdyby chcieli wykupić i zniszczyć wszystkie repliki, to już dawno pili by piwo z Saabem i Pontiakiem:
      http://allegro.pl/listing/listing.php?order=m&string=replika+mercedesa&bmatch=engagement-v6-promo-sm-sqm-dyn-v2-aut-1-3-0629
      :D

      Usuń
  2. Też nie znałem tej historii chociaż biorąc pod uwagę wspomniane nazwiska kierowców (Pedro Lamy, Johnny Cecotto) musiało to trzymać poziom.

    OdpowiedzUsuń
  3. Proste V8 bez żadnych ułatwień na torach drogowych świetnie sobie radzą w Australii i Nowej Zelandii, V8 Supercars to obecnie najlepsza, najbardziej wyrównana i najbardziej efektowna seria touring cars na świecie - równiez dzięki znakomitej transmisji w TV. Co prawda od 2017 przestaną być V8, bo seria dopuści tez inne silniki, ale jeśli będą ryczeć odpowiednio głośno, to widowisko nie powinno stracić. Zresztą. V6 też ładnie brzmią, a żeby wyciągnąć te 650 BHP z silnika V4, to......lepiej dać sprawdzone V8 :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale jaja, wyścigowe Passerati ;p Kurde, takie coś to bym oglądał! A nie ta F1... Której już i tak nawet nie ma w zwykłym Polsacie i trzeba streamów szukać lub oglądać na RTLu. Ale wtedy muszę wyłączać dźwięk bo niemieckiego nie znoszę

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacyjny temat! :) Faktycznie Pastuch w wersji V8 - śmieszna rzecz! :D
    A tak serio, wcale się nie dziwie producentom wozów że nie chcieli narazić swojej marki i opinii w takich zawodach.
    ogólnie wszystko fajnie wygląda. Pasy gumy od startów i dohamowań. Sam dźwięk silnika to też fajna sprawa, ale nie kiedy np słyszy się to z "Audi" albo Passata :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hurgot sztancy22 lipca 2015 12:47

      przecież był też normalny drogowy pastuch z 8 garami, tylko, że W8...

      Usuń
  6. hurgot sztancy22 lipca 2015 12:58

    Całkiem niedawno (jeszcze w 2013) rozgrywane były wyścigi włoskiej Superstars Series - ścigały się tam samochody na bazie drogowych limuzyn typu M3 i C63 AMG, ale także Maserati 4D, 550i, 300C, Lumina czy XFR. Widowiskowe to było bardzo - podobnie do Australijskiej serii. A porównanie jak wielgachna V8 AMG odchodzi na prostych od wysokoobrotowej M3 , a potem traci całą przewagę na zakrętach - bezcenne.
    Także obsada była nie byle jaka - Thomas Biaggi, Gianni Morbidelli, Nicola Larini, Tonio Liuzzi, Johny Herbert, Fabrizio Giovanardi i cała masa innych.
    Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to też ciekawa seria. Może kiedyś też będzie o niej wpis, ale w porównaniu do V8STAR jednak brakuje jej nieco absurdalności ;)

      Usuń

Facebook

AUTOBEZSENSOWY MAIL