Znów wyszła długa przerwa od pisania. Ale znów blog wraca z nowym wpisem. Stali czytelnicy Autobezsensu zapewne pamiętają wpis o dakarowych Toyotach (dostępny tutaj). A także wpis o dakarowym Rolls-Royce (o ten). Dziś zaś będzie o aucie będącym jakby połączeniem tamtych pomysłów. Bo chodzi o Toyotę, jednak mającą pod spodem mechanikę inną, niż sugerowałoby nadwozie. Do rzeczy zatem.
W roku 1979, pewien francuski kierowca, Pierre Fougerouse postanowił spróbować swoich sił w nowopowstałym Rajdzie Paryż-Dakar. Pan Fougerouse zgłosił więc na start Toyotę Land Cruiser serii BJ. Pilotką została pani Anne-Marie De Belabre. Otrzymali oni numer startowy 136. Niestety, nie udało im się dojechać do mety. Pierre Fougerouse postanowił jednak, że na pustynny maraton wróci, jednak skonstruuje do tego celu coś ciekawego. Tym czymś miała być również Toyota, jednak zamiast Land Cruisera, użyto modelu Celica.
Oczywiście jak wspomniałem wyżej, wygląd, a mechanika tego pojazdu to dwie różne rzeczy. Pod spodem był to po prostu Land Cruiser HJ45 ze skróconą ramą. Nadwozie Celiki zostało zaś mocno poszerzone by zmieścić terenowe opony. Do tego zamontowano w nim metalową osłonę chroniącą przód przed uszkodzeniami. Pod maską zaś znajdowało się V8 Chevroleta o mocy maksymalnej 250 KM. Napęd przekazywany był na wszystkie cztery koła.
Budowa tego samochodu zajęła ponad dwa lata. W roku 1982 pojawiło się ono na starcie Rajdu Paryż Dakar i otrzymało numer startowy 170. Za kierownicą oczywiście zasiadł Pierre Fougerouse, a tak jak poprzednio, pilotowała go Anne-Marie De Belabre.
Niestety, jak to bywa z takimi wynalazkami, auto nie było jeszcze w pełni skończone i przetestowane. Co prawda przetrwało europejską część rajdu, ale już w Algierii zaczęły się problemy z układem zapłonowym. Okazały się one na tyle poważne, ze załoga musiała się wycofać z rywalizacji.
Był to ostatni raz gdy można było oglądać Celikę na słynnym rajdzie. Choć Pierre Fougerouse startował dalej, tym razem już standardowymi Toyotami. Jego najlepszy rezultat to trzecie miejsce w edycji 1985, gdy zajął trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej jadąc Land Cruiserem FJ60. Pilotował go wtedy Dominique Jacquemard. Pan Fougerouse jeździł w słynnym maratonie do edycji 1992 włącznie, po czym skupił się na obsłudze i przygotowywaniu aut innym zawodnikom.
 |
Land Cruiser FJ60, którym Pierre Fougerouse dojechał na podium Rajdu Paryz Dakar w roku 1985, źródło: dakardantan.com |
A co stało sie z Celiką? Niestety nic dobrego. Pierre Fougerouse znalazł co prawda nowego sponsora i wystartował nią w hiszpańskim rajdzie Baja Aragon. Do mety jednak nie dojechał: auto dachowało i zapaliło się. Załoga zdołała opuścić samochód, ale Celica doszczętnie spłonęła. Nigdy nie podjęto próby jej odbudowy.
W roku 2014 powstało jednak 30 sztuk modelu tego auta w skali 1:32:
Zdjęcie z gratem bez związku z tematem
Dziś kolejowe Seicento z Białowieży: