1. Alfa Romeo Giulia QV
Wszyscy się cieszą z nowej Alfy Romeo. No w sumie nawet to ładne (choć te przednie swiatła zbyt wielkie, a tył wygląda jak... no jak jakiś samochód, obojętnie jaki), przewidywane osiągi też są niezłe (3,9 s do 100 km/h choćby). RWD albo AWD, 510 KM z doładowanego V6 opracowanego wspólnie z Ferrari. Następczyni 159, ma być konkurencją dla szybkich sedanów BMW i Audi. W sumie, niemiecka technika osiąga już i tak awaryjność Alfy Romeo, więc równie dobrze można wziąć coś włoskiego, bo ładniejsze. Na tor żadnym z tych aut i tak nikt nie pojedzie, będą służyć za obiekty przechwałek między posiadaczami. Mimo to, Giulia QV ma mieć idealny rozkład masy 50 : 50. Oraz, jak chwali się Alfa Romeo, największy rozstaw osi w swojej klasie. Bo jak szukasz czegoś sportowego to przecież najważniejsze, żeby miało długi rozstaw osi i dzięki temu nie było zwinne. No ale to może być jednak zaletą w przypadku spokojniejszych wersji nowej Alfy. Poza tym i tak mi się to auto podoba. Już się bałem, że zaprezentują jakiegoś SUVa, a jednak Włosi odważyli się zbudować auto, które ma być dobre, a nie modne. Zobaczymy co na to klienci.
2. Dacia/Renault Sandero RS
Na rynki Ameryki Łacińskiej wejdzie jednak coś ciekawszego, niż wielki, ciężki sedan z mocnym silnikiem. To Renault (bo pod tą marką są oferowane Dacie w tamtym regionie) Sandero RS. Tak, RS. I jest to jeden z najciekawszych szybkich hatchbacków ostatnich lat - lekki (nieco ponad tona wagi), z dwulitrowym, WOLNOSSĄCYM silnikiem czterocylindrowym, o pojemności dwóch litrów i maksymalnej mocy 143 KM. Do tego ręczna, sześciobiegowa skrzynia. No i oczywiście usprawnione zawieszenie. Żadnego 1.6T. Żadnej zaawansowanej, dwusprzęgłowej skrzyni. Z elektroniki jest kontrola trakcji, którą można albo ustawić w tryb sportowy, albo prawdopodobnie wyłączyć w ogóle. Prosty, lekki, nieduży hatchback z mocnym, ale niezbyt wysilonym silnikiem za rozsądną cenę (prawdopodobnie). Świetne to jest! Takie auta w Europie wyginęły wraz z Twingo RS.
No i stan ten niestety się utrzyma - Sandero RS nie trafi na nasz kontynent. Ameryka Łacińska zaś poczeka sobie przynajmniej do początku 2016 roku. Swoją drogą, coś jest mocno nie tak z ofertą aut w Europie, jeśli ja zaczynam kombinować nad sprowadzeniem z np. Brazylii, zrebrandowanej Dacii Sandero.
3. WRX STi FWD
Włoski zespól Top Run Motorsport przygotowuje wyścigową wersję Subaru WRX STi, na potrzeby serii TCR. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że w TCR mogą startować tylko auta napędzane na jedną oś. Włosi postanowili więc przerobić Subaru na przednionapędówkę. Nie jest to oczywiście pierwszy taki przypadek w sporcie (w BTCC jeździło Audi quattro przerobione na RWD), ale nadal jest zastanawiający. Sam szef Top Run, Antonio Agnello, wypowiedział się, ze największym wyzwaniem jest przebudowa auta na FWD tak, by mieć dobry rozkład masy. Niestety nie wiadomo, dlaczego w takim razie nie zdecydowano się od razu na auto przednionapędowe. Podobno zespół ma wsparcie STi. Co już w ogóle jest absurdem, bo jaki interes ma sportowy oddział marki znanej ze świetnych napędów 4x4, we wspieraniu takiej inicjatywy?
Ciekawie brzmi też stwierdzenie, że wiele elementów (układ hamulcowy, skrzynię biegów, część zestawu aerodynamicznego) zaprojektowano jeszcze zanim Top Run dostało samochód.
W każdym razie debiut wyścigowy zaplanowany jest podczas wyscigu w Singapurze (20 września).