sobota, 4 października 2014

News: sprzedana dusza Evo

Mitsubishi Lancer Evolution X ma zostać wkrótce wycofany z produkcji. O tym wiadomo do dawna. Niestety wiadomo też, że nie będzie Evo XI. Pozostaje więc pytanie, co zastąpi szybkiego sedana w Mitsubishi. Co będzie kontynuować długą tradycję rajdowych aut dopuszczonych do ruchu ulicznego? Otóż według Kanenori Okamoto, czyli szefa ds. produktów w Mitsubishi, następcą Evo zostanie... hybrydowy SUV. 

Cytując magazyn Autocar (link):
“It (the Evo) will not exist as we know it,” he said. “It will be replaced in spirit by an SUV with high performance.”
Czyli duchowym następcą auta, które w rozmaitych formach (od grupy N, poprzez grupę A, WRC, aż po R4) dominowało na rajdowych trasach (no dobra, jako WRC nie dominowało) będzie coś, co kojarzy się z wożeniem dzieci do szkoły. I zapewne do tego będzie się tylko nadawać. Bo szczerze sobie powiedzmy, kto przy zdrowych zmysłach kupuje SUVa, by szybko jeździć? Owszem, są produkty Porsche, BMW itd. Ale, poza byciem najpaskudniejszymi autami, jakie można obecnie kupić mają one coś, co się nazywa renomą marki. Stanowiącą przynętę dla osób stawiających pseudoprestiż  (o co dość ciężko w Mitsubishi) i zazdrość sąsiada-idioty ponad rozumem. Evo zaś było zawsze dla tych, których totalnie nie obchodzi prestiż, luksusy, renoma i chcą po prostu maksymalnie efektywnego auta sportowego. Czegoś, do czego nie zbliży się żaden SUV. Czegoś co może rozgromić Porsche 911, a nie tylko Cayenne. Czegoś, co może być bazą pod konkurencyjne auto rajdowe. To właśnie stanowiło o sukcesie dziesięciu generacji Evo. Proponowanie na jego miejsce SUVa z akumulatorami jest, delikatnie ujmując, żenujące. Już pomijając fakt, że Lancer Evo jest jednym z tylko dwóch modeli w gamie Mitsubishi jakie ktokolwiek chciałby kupić (ten drugi to Pajero). Cała reszta jest albo potwornie nudna, albo nudna i beznadziejna, albo nijak się ma do konkurencji (Lancer z 1.8 nawet kiedyś mi się podobał - niestety jest ciężki, hamulce ma słabe, a i wykończenie wnętrza też pozostawia nieco do życzenia).

Oczywiście mamy też mnóstwo marketingowego bełkotu o tym, że nowy SUV będzie miał nowszą wersję napędu znanego z Evo X i będzie prowadził się wspaniale. A napęd hybrydowy dostarczy więcej mocy. I może to prawda. Tylko dlaczego to się pcha do SUVa, który będzie miał wysoko położony środek ciężkości i sporą masę? Będzie jeździł dobrze, jak na SUVa. To coś jak: być zwinnym, jak na tankowiec.

Można odnieść wrażenie, że Mitsubishi zaczęło się wzorować na europejskich markach. Tylko, że jako wzory obrało sobie niestety Fiata i Opla. Tak samo stawia na auta, których nikt nie chciałby kupić, pracowicie usuwając z oferty cokolwiek sensownego. Do tego robiąc wszystko, by chociaż ich auta nie kojarzyły się ze sportem. Nawet niedawno ujawniony Mirage (Space Star) R5 został stworzony przez zewnętrzną firmę (Mpart AB), totalnie niezależnie od Mitsubishi i bez ich wiedzy. Co najzabawniejsze, znaczna część mechaniki w tej rajdówce jest właśnie od Evo X (wraz z silnikiem, w którym zmniejszono pojemność do 1620 ccm).


I takie cuda dzieją się z marką, która w 1999 roku miała równocześnie w ofercie cztery auta sportowe: Evo, Eclipse ( w tym wersję 2.0 4x4), 3000 GT/GTO VR-4 (V6 biturbo AWD ze sterowaniem wszystkich kół) no i FTO (to akurat tylko JDM). Plus Mirage Cybrog ZR (też tylko JDM) z wolnossącym silnikiem 1.6/175KM. A dziś? Szkoda słów.
Czy Tommi Makinen sygnowałby swoim nazwiskiem hybrydowego SUVa?
Kiedyś, będąc dzieckiem, zachwyciłem się stojącym pod jednym z białostockich hoteli Evo V (albo VI, za mały byłem by odróżnić). Do dziś pamiętam, że wspomniane Evo było białe. I do dziś jest to moje auto marzeń. Jest to też właściwie jedyny powód, dla którego pamiętam, że istnieje taka marka, jak Mitsubishi. A teraz zastanówmy się, ile dzieciaków zachwyci się w przyszłości hybrydowym SUVem? 

5 komentarzy:

  1. Zgroza, zgroza i jeszcze raz zgroza. Nawet nie wiem jak inaczej to skomentować. Przecież to było tak cudowne auto. Jak można tak dać w pysk historii modelu?!

    Po Wrocławiu śmiga białe Evo VI, a za kierownicą łysy koleżka około 35 lat w... garniturze:) Zajebiste połączenie. W SUV-ie już nie będzie tego efektu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli faktycznie tak będzie to świat się skończy!

    Czy Mitsubishi ma za dużo kasy? Bo Evo jako model opracowany w sumie lata temu, na pewno się już zwrócił i teraz tylko przynosi zyski.

    Nowy model jeśli faktycznie miał być czymś takim, na pewno nie będzie ani tani w produkcji, ani łatwy w sprzedaży co razem daje znikome szanse na jakiś zrównoważony przychód. Pomijając psy jakie będą wieszać na nich czyli strata jakiegoś statusu i grona fanów.

    Uważałem ich za jakąś rozsądną firmę która może nie przędzie jak MB czy VAG, więc nie może sobie pozwolić na utrzymanie jakiś innych sportowych, niszowych modeli, ale mając całą rodzinkę SUVów, miejskich toczydełek i jednego Evo, dalej mają to coś. A tutaj taki strzał w kolano...

    OdpowiedzUsuń
  3. Żałosne, po prostu żałosne! Można oczywiście podsumować, że wszyscy robią tak samo, bo eko i inne takie bzdety, ale...ten pomysł przekracza jakiś rubikon, po prostu nie mieści się w głowie. Czy ktoś tam stwierdził, że trzeba zrobić coś jeszcze głupszego niż konkurent - Subaru?
    Inna sprawa - jakiś czas temu jakaś szycha z Mitsubishi w wywiadzie dla Australijskiej gazety (pewnie coś pokićkałem) stwierdził, że Mitsu nie ma w ofercie niczego wartego kupna...
    Osobiście jestem innego zdania, ale ja jestem inny i np. podobają mnie się L200/PajeroSport (każdej generacji) i nowy SpaceStar, mimo idiotycznej nazwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten cytat pochodził podajże od Australijskiego prezesa czy cuś, i nie dziwił się że firma tak a nie inaczej tam przędzie bo przyznał że nie mają nic ciekawego do zaoferowania :D

      Usuń
  4. Co tu dużo gadać, Lancer to jedno z pierwszych marzeń motoryzacyjnych chyba większości chłopców. Co do pytania postawionego na końcu wpisu, wydaje mi się że niewiele. Nie chodzi już o to że nie będzie to Evo z prawdziwego zdarzenia, tylko elektroniczny resorak, patrząc na dzisiejszych chłopców - nie mówię o wszystkich rzecz jasna - myślę że prędzej będa zachwycać się nową kolekcją kosmetyków z Douglasa niż nowym Evo.

    OdpowiedzUsuń

Facebook

AUTOBEZSENSOWY MAIL