piątek, 2 listopada 2018

Lekcje amatorskiego motorsportu 6: odbijanie od dna

Cóż, będzie dziś trochę lansu youtubowego, będą asfalty, będą szutry. Żeby było co poczytać i pooglądać zanim się zbierze dość materiałów na kolejny wpis historyczny. Będzie dno i jak się od niego odbić. Czyli znów Lekcje amatorskiego motorsportu


Lekcja 39 - dno

Po ostatnim zwycięstwie, nastrój przed Rajdem Bielska (V runda SMB), nastrój był całkiem niezły. Prowadzenie w sezonie w klasie z niewielką przewagą ale zawsze... No i niestety wyszedł pierwszy nieukończony start Astrą. Rajd Bielska: 8 odcinków w tym jeden szutrowy przejeżdżany dwa razy. Na pierwszym rozbita szykana i duża strata. Potem gonienie i to z dobrym tempem. Po pięciu OSach byłem na 3-cim miejscu w klasyfikacji generalnej (na 41 załóg) i drugim w klasie (na 15 załóg, 1s straty do lidera). Następny OS mi się bardzo podobał przy pierwszym przejeździe (byłem na nim najszybszy) więc oczyma wyobraźni już widzę siebie na prowadzeniu klasy. I, za przeproszeniem, dupa... pierwszy wolny zakręt, trafiam na jakiś syf, na skręconych kołach uderzam w krawężnik. Wahacz wygięło tak mocno, że koło obcierało o błotnik. No ale po tej próbie nadal byłem na 3-cim w generalce, to próbowałem jeszcze jechać po odgięciu błotnika. Na PS7 na pierwszym nawrocie zaczęła terkotać półoś, a na drugim poddała się do reszty i straciłem napęd. Jeszcze mnie wyrzuciło na zewnętrzną i rozwaliłem oponę na krawężniku. Napędu brak, wycofanie i pożegnanie z prowadzeniem w klasie. Raczej już na dobre w tym sezonie - zostały dwie rundy, dwaj najgroźniejsi rywale punktów nazdobywali. Z czego jeden wygrał.  Na tym pogiętym zawieszeniu jeszcze myślę mogłem jakieś punkty w K3 zdobyć, ale półoś mnie dobiła. Niestety szpera typu torsen nie pozwala na jazdę z napędem na jedno koło.



Do domu wróciłem na holu. Musiałem felgę 15-calową założyć na przód, bo 16 już nie właziło przy pokrzywionym wahaczu:

Lekcja 40 - odbijanie od dna

Znów SKJS na szutrach. Tym razem Rajd Sokólski. Impreza niezaliczana do cyklu SMB, no ale może będzie jakieś pocieszenie po niepowodzeniu w Bielsku. Trafił mi sie do kupienia w dobrej cenie Bilstein B6 ustawiony na szuter. No to wziąłem. Do tego seryjne sprężyny i jazda na drugi w życiu rajd szutrowy.

Najwięsksze obawy budziła... trasa. Było ekstremalnie szybko - długie proste, zakręty pokonywane na 5-tym biegu, w tym takie, które się jedzie "na opis" bo są np. przez szczyt i nie widać dokładnie krzywizny. Generalnie, mimo że już jechałem Rajd Podlaski po szutrze, gdzie też bywało szybko, to czułem mocny respekt przed tą trasą - tu zamiast pachołków, czy w najgorszym wypadku krawężników są drzewa i kamienie.


Co ciekawe, dla załóg SKJS dozwolone było tym razem uzywanie opon bez homologacji drogowej. Wystartowałem więc na takim zestawie: dwie nowe DMACK DMG+22 (kupiłem ze strachu przed jechaniem takiej trasy na byle czym), dwie używane w przyzwoitym stanie DMG2 i dwie uzywane w słabym stanie też DMG2 (zapasówki). Tak wyglądała jazda:

Pierwszy OS - Czepiele (link do onboardu) - bardzo szybko a z mojej strony bardzo ostrożnie. Dużo za wczesne hamowania, ale udaje się mimo to objąć prowadzenie w klasie K2. Opony super się spisują, a ja zaś nie ogarniam ręcznego na nawrotach. 

Drugi OS - Kuźnica (onboard) - tu z kolei najpierw wolny kawałek po luźnym i bardzo mało przyczepnym szutrze. Potem łącznik asfaltowy i znów szuter, ale tym razem szybko i szeroko. bardzo zróżnicowany odcinek. Udaje się jeszcze powiększyć przewagę w klasie.

Trzeci OS - Czepiele 2 (onboard) - drugi przejazd odcinka. Trochę pewniej, choć nadal hamowania do poprawy. Rozprasza nieco awaria mocowania drugiej kamerki. Ale ogólnie bez większych problemów.

Czwarty OS - Kuźnica 2 (onboard) - no i tu największy problem całego rajdu. Przy podjeżdżaniu na start usłyszeliśmy syk powietrza. Jak się okazało - pękł wentyl. A stało sie to już w miejscu, w którym mamy zabronione wysiadać z auta. Karą za to jest wykluczenie. Cały odcinek przejechany bez powietrza w jednej oponie. Na dwa zakręty przed końcem mocno musiałem się ratować przed uderzeniem w drzewo - przez tą oponę mocno mnię ściągnęło na zewnętrzną. Przewaga w klasie zredukowana do 5,6 sekundy (a było ponad 16 sekund...), ale nie ma się co poddawać. Mimo, że nowy DMACK za 861 PLN pewno już się nie nada na wiele. Udało się zmienić koło na dojazdówce i w ostatniej chwili zdążyć na PKC (Punkt Kontroli Czasu) by nie złapać kary. Czyli walczymy dalej. Na serwisie zaś duże wsparcie i słowa otuchy mojej pilotki, a także od kolegów pozowliły jakoś poskładać się mentalnie przed następnymi przejazdami. 

Piąty OS - Czepiele 3 (onboard) - koło zmienione, no to jedziemy dalej. Zdecydowanie najlepszy mój przejazd z całego rajdu. W końcu hamowania w mniej więcej dobrych miejscach (do ideału daleko, ale choć jest w miarę nieźle). Jedyny problem to to, że kamera trochę zgłupiała i licznik z GPS właczył się dopiero po pierwszym zakręcie. No ale mój osobisty rekord prędkości na szutrze zdołało złapać. 

Szósty OS - Kuźnica 3 (onboard) - ostatni odcinek. Jazda spokojna, stracone 0,3 sekundy do najszybszego w klasie. No ale i tak udało się dowieźć zwycięstwo w K2. Widok wydachowanego Subaru nieco ostudził mój zapał na tym ostatnim przejeździe. 

Finalnie udało się dojechać na czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej (za autami wyższej klasy) - zabrakło tylko 8 sekund do podium... żeby nie ta opona. Ale bardziej liczyło się dowiezione zwycięstwo w klasie! No  to jest pocieszenie, jak się patrzy.




Onboardy były wyżej, a do posta załączę za to filmik, gdzie widać nieco jazdy z zewnątrz. Plus po raz pierwszy w historii youtuba coś mówię do kamery. Tak wygląda i brzmi Autobezsens. Niestety, ekipa nagrywająca spieprzyła ustawienie kamery przy podium... jakie rajdy tacy nagrywający...


A teraz czas przygotować Astrę z powrotem na asfalt i próbować sił w SMB znów. Szanse na mistrzostwo w klasie zostały czysto matematyczne, więc pozostaje się skupić na przyjemności z jazdy. Tradycyjnie zapraszam też na fanpage zespołu.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Facebook

AUTOBEZSENSOWY MAIL