poniedziałek, 15 stycznia 2018

News: ekrany z rybą w Nissanie

Tak, tytuł wpisu jest idiotyczny. Ale pasuje do idiotycznego auta, które będzie tu opisane. Ciężko obecnie o coś prawdziwie idiotycznego w motoryzacji. Tzn. głupot w rodzaju kolejnych SUVów i crossoverów jest pełno. Na tyle pełno, że nikomu się o nich nie chce już czytać. Ale tak prawdziwie wyróżniającej się głupoty, takiej by auto było godne opisania na tym blogu, to dawno nie było w nowościach. Aż do teraz.


Tym bardziej zaskakujące, że ową głupotą jest właśnie kolejny SUV. Zazwyczaj tego typu auta wszystkie wyglądają tak samo nudno, jeżdżą tak samo beznadziejnie i są tak samo skierowane do młodych, aktywnych i dynamicznych ludzi. Ludzi, którzy tych aut nie kupią bo jak się jest młodym, aktywnym i dynamicznym, to się chce coś ciekawego, a nie crossovera, który wygląda jakby go stworzono tylko po to, by wygodnie przywieźć sobie do domu kupiony na kredyt telewizor i bezmyślnie się weń gapić. Dynamicznie i aktywnie że hej... Bo ani do wypadów gdzieś w teren, ani tym bardziej do jakiejkolwiek sportowej jazdy się żaden crossover ani SUV nie nadaje. Innymi słowy nie ma o czym pisać, bo ile razy można w kółko powtarzać, że tego typu auta są bez sensu. Ludzie którzy je kupują i tak będą to robić nadal, wmawiając sobie, że są młodzi i dynamiczni bo reklamy w TV tak mówią. A Ci, którzy za SUVami i crossoverami nie przepadają, też mają dość czytania oczywistych dla nich rzeczy.

Jednak to nie typ nadwozia opisywanego dziś pojazdu stanowi o jego absurdalności, lecz wnętrze. W zaprezentowanym podczas salonu samochodowego w Detroit, Nissanie Xmotion wygląda ono bowiem tak:


No dobra, concept car, do produkcji takie coś raczej nie trafi. Co najwyżej trochę pomysłów z niego przejdzie w okrojonej formie do drogowych Nissanów. Tak czy inaczej brzydko nie jest. Nietypowo, owszem, ale nie brzydko. To o co ja się czepiam?


O ekrany. Jest ich aż siedem. Przycisków zaś brak. Wszystko ma być sterowane dotykowo oraz za pomocą gestów i ruchu oczu kierowcy i pasażerów. Dzięki czemu jeśli podczas jazdy zechcemy skorzystać z funkcji jakie daje nam samochód, to będziemy mieli do wyboru:

- oderwanie wzroku od drogi i szukanie na którym z ekranów dotykowych jest akurat to, z czego chcemy skorzystać. 
- oderwanie rąk od kierownicy i gestykulowanie, w nadziei, że system poprawnie odczyta nasze wymachiwanie ręką i odpali co trzeba.
- spoglądanie co raz to w inne kierunki, żeby system rozpoznawania ruchu oczu zadziałał. O patrzeniu na drogę można zapomnieć
- wszystko powyższe w dowolnych kombinacjach

No i jest jeszcze sterowanie głosem. Czyli jedyne w tym wszystkim co ma sens i jakąś szanse zadziałać bez powodowania zagrożenia na drodze.

Aby w ogóle włączyć to wszystko zastosowano weryfikację użytkownika poprzez czytnik linii papilarnych. Ok, druga sensowna sprawa. A jak już się owo "wszystko" włączy, to między ekranami poruszać się będzie wirtualna ryba gatunku koi. Będzie ona służyć za asystenta dla użytkownika.


A silnik? A po co komu silnik... Nic nie wiadomo o źródle napędu, czyli zapewne go nie ma.


Concept cary nie mają być sensowne. Mają budzić zainteresowanie oraz wskazywać przyszłość aut danego producenta. Xmotion niewątpliwie zainteresowanie wzbudza. I pokazuje, ze przyszłością Nissana są SUVy z wirtualną rybą i przesadnie skomplikowaną obsługą urządzeń pokładowych. Zapewne fani marki nie mogą się tej przyszłości doczekać...


sobota, 6 stycznia 2018

Zbiór Dziwnych Fur część 24

Na normalnych blogach są jakieś tam podsumowania roku 2017. Ale Autobezsens nie jest normalny, lat nie liczy i dlatego zapraszam na kolejny Zbiór Dziwnych Fur. Tym razem będzie mocno japońsko, ale też nieco rosyjsko.

1. Autech Varietta, A-style i Version

W ostatnim wpisie wspomniałem o przeróbkach dokonywanych przez firmę Autech. W ramach dzisiejszego ZDF przyjrzymy się nieco bliżej trzem z nich.


Silvia Varietta to wersja cabrio Nissana S15 Silvia. Powstała na bazie modelu Spec-S, czyli z wolnossącym silnikiem SR20DE (2.0 R4, maksymalna moc: 165 KM w wersji z manualną skrzynią i 160 KM w wariancie z przekładnią automatyczną). Mechanizm składanego dachu dokładał 100 kg do wagi samochodu i podnosił masę do 1330 kg (wariant z przekładnią manualną). Co w połączeniu z niższą sztywnością nadwozia sprawiało, że auto prowadziło się zdecydowanie gorzej od seryjnego S15. W internecie można też znaleźć informację, że fotele w Silvia Varietta były obszyte materiałem o nazwie Morphoton. Był on efektem współpracy Nissana, Teijin Limited i Kawashima Textile Manufactures. Miał dawać różny odcień zależy od kata padania światła. Jakoś jednak na zdjęciach S15 tego efektu zbytnio nie widać.

Drugą ciekawostką jeśli chodzi o S15 przerabiane przez  Autech jest model Style-A. Tutaj zostawiono dach w spokoju, a zajęto się stylistyką. Postanowiono czerpać inspiracje z... Ferrari. Stąd zmieniony wlot powietrza w przednim zderzaku, przywodzący na myśl pojazdy włoskiej marki. A także potężna ilość beżowej skóry we wnętrzu. Autech A-style był budowany zarówno na bazie Nissana Silvia Spec-S (wolnossący SR20DE) jak i Spec-R (turbodoładowany SR20DET o maksymalnej mocy 250 KM).


Po tych dwóch dość bezsensownych wersjach czas na jedną sensowną: Autech Version. Tutaj Postanowiono wziąć podstawową S15 Spec-S i uczynić z niej auto mogące zbliżyć się osiągami do Spec-R. SR20DE otrzymał więc nowe kolektory dolotowy i wydechowy, podniesiono stopień sprężania z 10,1:1 do 11,7:1 oraz zamontowano inne wałki rozrządu. Dzięki tym modyfikacjom osiągnięto maksymalną moc na poziomie 200 KM. Zamontowano też lżejsze koło zamachowe i krótsze (4,083:1) przełożenie główne, oraz 6-ścio biegową skrzynię manualną i dyferencjał ze Spec-R. Zastosowano też większe hamulce.



2. Rosyjski Eclipse dragster

W Rosji mają rozmach, jeśli chodzi o 1/4 mili. Firma Full Power Racing postanowiła zbudować porządnie szybki samochód do jednej z klas, gdzie dozwolony jest tylko przedni napęd. Oczywiście najważniejszym elementem dragstera jest silnik. Trzeba wybrać coś z dobrym potencjałem na modyfikacje. Słynny 2JZ-GTE Toyoty byłby najlepszy. Japończycy montowali go wzdłużnie, w autach tylnonapędowych. Rosjanie jednak stwierdzili, że oni go wepchają poprzecznie i będą napędzać tylko przednie koła. I tak zrobili. Pod maską ich Mitsubishi Eclipse mamy więc taki widok:


3-litrowy R6 ma obrobioną głowicę, kute tłoki, korbowody i wał, zamontowaną turbosprężarkę GTX4202. Do tego wtryskiwacze 1600 ccm/min. Daje mu to 1127 KM mocy maksymalnej i 1015 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Moc jest przenoszona na koła poprzez 4-biegową skrzynię manualną powstałą w oparciu o obudowę skrzyni z Lancera Evo i robione na zamówienie przełożenia.


Tak przygotowany Eclipse jest w stanie pojechać 1/4 mili w 9,121 sekundy i osiągnąć na mecie 275,48 km/h. Czyli bardzo szybko jak na auto przednionapędowe i stan rosyjskich torów do 1/4 mili. 


Choć oczywiście do najszybszych dragsterów FWD mu jeszcze sporo brakuje - jakby ktoś chciał poczytać o autach klasy Pro FWD, to zapraszam do jednego z poprzednich wpisów.

3. Toyota Publica Sports

A teraz czas na jakieś bardziej fabryczne dziwadło. W roku 1961, rozpoczęła się produkcja Toyoty Publica - małego autka, które miało służyć jako podstawowy środek transportu japońskiej rodziny. Publica napędzana była dwucylindrowym silnikiem o pojemności 697 ccm (moc maksymalna 28 KM), łączonym z 4-biegową ręczną, lub 2-begową automatyczną przekładnią. Napędzane były koła przednie. Bardziej interesujący jest jednak pochodzący z 1962 roku prototyp Toyoty Publica Sports:


Najbardziej rzucającą się w oczy cechą prototypu jest oczywiście brak drzwi. Dach wraz z szybami bocznymi i tylną, zamontowane były na szynach. Aby wejść do środka, należało więc odsunąć do tyłu tą "kopułę". Autem podróżować mogły dwie osoby.


Mechanicznie było to to samo co zwykła Publica. W tej formie auto nie weszło do produkcji, jednak trzy lata później, w roku 1965, Toyota pokazała model Sports 800. Drzwi już były normalne, ale za to dostępne było nadwozie typu targa. Pod maską zastosowano dwucylindrowy silnik o pojemności 790 ccm i maksymalnej mocy 45 KM. Co dawało zupełnie znośne osiągi biorąc pod uwagę masę auta na poziomie 600 kg.


Facebook

AUTOBEZSENSOWY MAIL