sobota, 17 czerwca 2017

Zbiór Dziwnych Fur część 21 - edycja nowozelandzka

Dziś Zbiór Dziwnych Fur trafia do Nowej Zelandii. Skoro w poprzednim wpisie poznaliście trochę motoryzację z Brazylii, to czas zdobyć możliwość zabłyśnięcia w towarzystwie znajomością aut z jeszcze odleglejszego miejsca. Nie są to oczywiście wszystkie auta tam produkowane i myślę, że temat nowozelandzkiej motoryzacji powróci jeszcze na bloga. Zaczynamy:

1. Duzgo

W 1974 roku, bracia Kevin i Rodney Giles z Whataroa postanowili zbudować samochód. Pojazd, nazwany Duzgo, miał być prosty, lekki i tani, żeby dobrze sprawdzał się podczas prac na nowozelandzkich farmach.


Autko miało nadwozie typu pickup o dość osobliwym kształcie. Użyto motocyklowych kół. Ciekawszy był jednak układ napędowy: zastosowano 1-cylindrowy silnik Kohler o mocy maksymalnej 12 KM. Owe 12 KM było przenoszone na tylne koła poprzez skrzynię o 12-stu przełożeniach do przodu i trzech do tyłu. Jeden bieg na jeden KM. W sumie biorąc pod uwagę, ze obecnie producenci aut ciągle zmniejszają ilość cylindrów w silnikach, a zwiększają ilość biegów w skrzyniach, to można powiedzieć że Duzgo był iście wizjonerskim projektem. Poza tym użyto części od Austina i Morrisa.


Zbudowano 10 sztuk. Po czym Nowozelandzki fiskus uznał, że mimo tego, że Duzgo powstaje w większości z części od aut innych producentów, to jest to właściwie nowy samochód. No a na nowe auta budowane w Nowej Zelandii jest 30-procentowy podatek od sprzedaży. Co natychmiast wykończyło firmę i pozostawiło 15 niezrealizowanych zamówień. Oraz jeden niedokończony egzemplarz. Ów egzemplarz zezłomowano, bo trzeba by zapłacić podatek także od niego, jeśli kiedykolwiek zostałby ukończony.

2. Trekka

Wyobraź sobie, drogi czytelniku, że jesteś Nowozelandczykiem i chcesz budować auta. Jest rok 1966. Nie masz możliwości od podstaw projektować silnika i napędu, więc zamierzasz kupić coś od jakiegoś dużego producenta. No najbliżej jest Australia,a  tam Ford i Holden. Logiczne by było wziąć potrzebne części stamtąd. A jak nie stamtąd to np. z Japonii, bo tamtejszy przemysł samochodowy zaczyna się właśnie bardzo prężnie rozwijać. Ale nie, założyciele firmy Trekka postanowili szukać dalej. Zbudowali więc użytkowego pickupa na bazie silnika i przeniesienia napędu ze... Skody Octavii. No dobra, pewnego sensu przedsięwzięciu ściągania układu napędowego z komunistycznej Czechosłowacji do Nowej Zelandii nadawał fakt, że jeden z założycieli Trekka był importerem Skody.

W każdym razie na mechanikę Skody nałożono nadwozie przypominające nieco ówczesnego Land Rovera. Pierwszy prototyp wyglądem jeszcze budził skojarzenia z Mini Moke. Zastosowano w nim też ciekawy pomysł na hamulec ręczny - oba tylne koła były blokowane oddzielnie, by w razie potrzeby móc łatwo zrobić ciasny nawrót na śliskiej nawierzchni. Jednak w kolejnym prototypie, a także wersji produkcyjnej, zrezygnowano z tego rozwiązania.

Pierwszy prototyp
Drugi prototyp
Czterocylindrowy silnik z Octavii miał 1241 ccm pojemności i rozwijał maksymalną moc 47 KM. Napęd był przekazywany na tylne koła poprzez manualną skrzynię biegów o czterech przełożeniach. Po pewnym czasie dołożono też mechanizm różnicowy o zwiększonym tarciu, opracowany przez Raya Stone'a, do tej pory zajmującego się budową elementów do aut wyścigowych. Poprawiło to nieco własności terenowe Trekki.

 
Produkcję rozpoczęto 2-go grudnia 1966 roku. Auto było budowane ręcznie i dziennie powstawało do sześciu egzemplarzy. W 1968 roku, w styczniu, wyprodukowano tysięczny egzemplarz. W tym samym roku podjęto decyzję o rozpoczęciu eksportu. Najpierw na Fidżi, potem na pozostałe okoliczne wyspy. Najmniejszą popularnością Trekka cieszyła się w Australii, gdzie niska cena nie zachęciła nabywców do zaakceptowania dość słabej jakości wykonania pojazdu. Auto było też wysyłane do Indonezji w postaci zestawów CKD

Jako ciekawostkę należy podać, że sześć pojazdów Trekka służyło z nowozelandzkimi żołnierzami podczas wojny w Wietnamie. Używał ich personel medyczny, jednak podobno narzekali na ciągłe awarie.

Trekka w Wietnamie
Inną interesującą rzeczą jest to, że jeden egzemplarz został wysłan do Detroit, do centrali GM. Niestety, nie wiadomo po co.

Do roku 1973-go powstało 2500 aut Trekka.

3. Everson

Bracia Arthur i Ernest Everson założyli swoją firmę w latach 20-stych XX-go wieku. Przede wszystkim konstruowali samoloty, ale gdzieś pomiędzy 1935 a 1937-mym rokiem zbudowali też samochód. Auto nazywało się Everson Cherub i miało opływowe nadwozie wykonane ze stali oraz niezależnie zawieszone koła. Napędzał je umieszczony z tyłu, 2,5-konny silnik jednocylindrowy, przenoszący moc na tylne koła poprzez 3-biegową przekładnię. Waga wynosiła 362 kg, zaś maksymalna prędkość jaką mógł osiągnąć Cherub to 80 km/h. Podobno powstały trzy egzemplarze. Jeden z nich jest na tym zdjęciu:


Budowę samochodów pod marką Everson chciał w latach 60-tych kontynuować syn Ernesta, Cliff Everson. między 1961 a 1964-tym rokiem skonstruował on cztery egzemplarze modelu Everson 7, bazującego na słynnym Lotusie 7. W stosunku do pierwowzoru, samochód miał nieco zmodyfikowane podwozie i nadwozie co poskutkowało większą ilością miejsca w kokpicie. Był też około 150 kg cięższy od Lotusa, ale za to miał znacznie lepszą sztywność nadwozia. Jedyne zdjęcie jakie udało mi się znaleźć przedstawiam poniżej:


Nie wiadomo, czym to było napędzane, źródła mówią o silnikach na bazie bloków Forda. W każdym razie od roku 1964, Cliff przerzucił się na budowę bazującego na BMC Mini pojazdu przypominającego Mini Moke. Na cześć pierwszego samochodu marki, nazwano go Cherub. Do roku 1969 powstało 8 egzemplarzy.



Kolejne podejście Cliffa Eversona do budowy samochodów miało miejsce w 1981 roku, gdy przedstawił on, bazujący na amerykańskim Excaliburze, model Eagle. Nie wiadomo ile tego powstało, ani czym było napędzane, ale budował to do roku 1984.


Ostatnim pojazdem Cliffa Eversona był model EMW 6, będący BMW M1 ze zmienionym nadwoziem. W latach 1983-1989 powstały cztery egzemplarze. Piąty, nieukończony, zezłomowano.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Facebook

AUTOBEZSENSOWY MAIL