niedziela, 14 maja 2017

Zbiór Dziwnych Fur część 19 - z tyłu na przód

Kolejna część Zbioru Dziwnych Fur. Tym razem o pojazdach w których silnik przekazuje moc z tyłu na przód. Czyli totalnie bez sensu.

1. Dymaxion

Najbardziej znany pojazd z silnikiem z tyłu i napędem na przód. Dymaxion nie miał być tak na prawdę samochodem. Jego twórcy, wynalazca Buckminster Fuller wraz z projektantem statków, Starlingiem Burgess chcieli bowiem zbudować pojazd wodno-lądowo-powietrzny. Zaczęli od lądu i w 1933-cim roku, powstało coś, co wyglądało trochę jak samolot bez skrzydeł.


Mierzący 6,1 metra długości, trójkołowy pojazd napędzany był umieszczonym z tyłu silnikiem Ford Flathead V8 o pojemności 3,6 litra i maksymalnej mocy 86 KM. Napęd przekazywany był na przednie koła przez dość długi wał napędowy. Co ciekawe, za sterowanie odpowiadało tylko tylne koło. Ogólnie z opisu wyłania się coś jakby Reliant Robin odwrócony tyłem na przód i zaprojektowany kilkadziesiąt lat wcześniej. Sam pomysł by wsadzić do auta przedni napęd ze względu na jego stabilność i przewidywalność, a potem zrobić sterowanie tylnym kołem jest tak absurdalny, że zasługuje na Autobezsens Roku 1933. Tylko, że w 1933 nie było tego bloga, więc nagrody nie dostali.


Pojazd był aerodynamiczny, więc mógł rozwinąć nawet 200 km/h według jego twórcy. niestety, nie wiadomo czy komukolwiek udało się to sprawdzić, bo Dymaxion był potwornie podatny na boczny wiatr, a sterowanie tylnym kołem sprawiało, że nawet najbardziej doświadczony kierowca nie czuł się pewnie prowadząc to "auto".


Powstały trzy prototypy. Pierwszy uległ poważnemu wypadkowi podczas pokazu w Chicago - prasa podawała, że winna była jego osobliwa charakterystyka prowadzenia. Ale w rzeczywistości, w pojazd uderzyło inne auto. Śmierć poniósł kierujący Dymaxionem Francis T. Turner (kierowca wyścigowy), obrażenia odniosły także dwie pozostałe osoby znajdujące się w pojeździe. Sprawca wypadku, lokalny polityk, zbiegł z miejsca zdarzenia. Późniejsze dochodzenie wykazało, że własności jezdne Dymaxiona nie były przyczyną wypadku. Prototyp został odbudowany przez Fullera i Burgessa, potem jednak spłonął w pożarze budynku, w którym go trzymano.

Drugi prototyp był nieco lżejszy, dzięki ulepszeniu ramy. Oprócz tego, na dachu znalazło się coś w rodzaju peryskopu, mające rozwiązać problem z widocznością do tyłu. Mimo, że ten egzemplarz również uległ wypadkowi (za kierownicą siedział sam Buckminster Fuller), to był on na tyle niegroźny, że auto zostało naprawione i przetrwało do dziś. Znajduje się w muzeum w Nevadzie.

Trzeci prototyp wkrótce po zbudowaniu został sprzedany i wiele razy zmieniał właścicieli. Jednym z nich był nawet dyrygent Leopold Stokowski. Auto zostało prawdopodobnie zezłomowane. Istnieją plotki, że samochód zdołał przedtem pokonać 300 000 mil (około 482 000 km)!

Dymaxion nigdy nie miał wejść do seryjnej produkcji. Miał być rozwijany, jednak twórcy wkrótce stracili zarówno zapał jak i finansowanie, co poskutkowało zakończeniem projektu.

Powstały także dwie repliki Dymaxiona. Jedna z nich stoi w Lane Motor Museum, w Nashville.

replika Dymaxiona

2. Coleman Maroon Car

Rok przed Dymaxionem, w roku 1932, swoje auto zaprezentowała firma Coleman Motors z Colorado.

Pojazd również miał silnik z tyłu i napęd na przód. Źródłem napędu było jakieś V8, jednak nie udało mi się znaleźć informacji jakie. Samochód nazwany Maroon Car został zaprojektowany przez Harleigh'a Holmes.


Auto wyróżniało się nie tylko układem napędowym - było bardzo niskie, co pozwoliło na zrezygnowanie ze stopni po bokach. Do tego ciekawy był układ siedzeń: na przedniej kanapie mogły siedzieć trzy osoby, zaś na tylnej cztery.

Z przodu umieszczono zbiornik paliwa, akumulator i koło zapasowe. Co ciekawe rozkład masy wynosił niemal 50:50 - tył był tylko o 5 funtów (2,26 kg) cięższy od przodu!

Pojazd był bardzo chwalony za stabilne zachowanie na drodze i ilość miejsca dla pasażerów. Osiągał maksymalną prędkość 85 mil/h (136 km/h). Niestety, nie wiadomo o nim nic więcej. Raczej nie przetrwał do obecnych czasów.

3. Gregory Sedan

Ben F. Gregory był amerykańskim inżynierem i konstruktorem samochodów. Także wyścigowych. Swoje pojazdy projektował i budował na przestrzeni 42 lat. Gregory był zwolennikiem przedniego napędu. Nie wiadomo jednak co podkusiło go do stworzenia auta w którym przednie koła są napędzane przez silnik umieszczony z tyłu. A takie coś, nazwane Gregory Sedan, zaprezentował w 1947 roku.

źródło: https://www.lanemotormuseum.org/
Auto miało 4-cylindrowy silnik Continental, który połączono ze skrzynią Borg-Warner o trzech przełożeniach. Osiągało maksymalną prędkość 70 mph (112 km/h). I tylko tyle o nim wiadomo. Powstał jeden egzemplarz, a Gregory nigdy nie podjął próby wprowadzenia auta do seryjnej produkcji. W każdym razie prototyp znajduje się obecnie w Lane Motor Museum w Nashville.

źródło: https://www.lanemotormuseum.org/
źródło: https://www.lanemotormuseum.org/


4. Patent Rovera

Pomysł na napędzanie przednich kół dzięki silnikowi umieszczonemu z tyłu pojazdu, powrócił w 1999 roku. Wtedy to pracujący w firmie Rover inżynier Michael Basnett, złożył wniosek patentowy na dośc ciekawy układ napędowy.


Stwierdził on bowiem, że świetnym pomysłem jest odwrócenie o 180 stopni układu transaxle: silnik miał się znaleźć z tyłu, a skrzynia biegów (i napęd) z przodu. Jak argumentował Basnett, miało to pozwalać na uzyskanie bardzo dobrego rozkładu masy między osiami, a także polepszyć bezpieczeństwo bierne i zapewnić dobre własności jezdne. Czy faktycznie by tak było, nigdy się nie dowiedziano - pomysł nie wyszedł poza uzyskanie patentu. Jego treść można znaleźć tutaj.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Facebook

AUTOBEZSENSOWY MAIL