poniedziałek, 8 czerwca 2015

Przegląd newsów wydanie nie wiadomo które

1. SsangYong Tivoli

Na rynek wchodzi właśnie nowy produkt firmy SsangYong, która nie tak dawno została przejęta przez indyjską Mahindrę. Towarzyszą temu szumne zapowiedzi, mówiące że dzięki nowemu autu, koreańska marka stanie się światowym liderem w produkcji SUVów. Najwidoczniej gdy tylko w SsangYongu udało się zrobić samochód, którego wygląd nie sprawia, że ludzie krzyczą z przerażenia, to uwierzono, ze wszystko jest możliwe. Oczywiście poza tym jest mowa o "bogatej tradycji SsangYonga w dziedzinie innowacji i rozwoju produktu". Ciekawe o jakich innowacjach mowa? O rebrandowanych W124? O innowacyjnie paskudnym Rodiusie? W każdym razie Tivoli początkowo będzie miał napęd tylko na przód i benzynowy silnik o pojemności 1.6 litra (maksymalna moc: 128 KM) łączony z 6-biegową ręczną skrzynią biegów. W planach jest także diesel 1.6 oraz napęd na cztery koła, ale póki co na stronie polskiego dystrybutora nie ma o nich informacji.


Poważnie nie wiem, czym ten samochód ma zawojować rynek. Jeśli ktoś chce niedużego SUVa z niezbyt renomowanej marki to jest Dacia Duster. W której do wyboru jest więcej niż jeden silnik i dostępny jest też napęd AWD. Do tego jest tańsza - Tivoli w Anglii ma kosztować 12 950 funtów, czyli około 73 500 złotych. Nie jest to przesadnie dużo pieniędzy, ale doprawdy nie wiem co miałoby kogokolwiek skłonić do wydania ich akurat na to Tivoli, a nie na jakiegoś kompakta typu Honda Civic.



2. To jest Lambo na miarę naszych możliwości!

W mieście Machaczkała, będącym stolicą Dagestanu (wchodzącego w skład Federacji Rosyjskiej). Jest drużyna piłkarska. Osobiście piłką nożną interesuję się mniej niż zeszłorocznymi opadami śniegu we wspomnianym Dagestanie, ale dziś jednak trafiła ona do newsów - otóż drużyna Anży Machaczkała awansowała ostatnio do najwyższej rosyjskiej ligi piłkarskiej. Z tej okazji właściciel drużyny, pan Sulejman Kerimow, postanowił zamówić zbudowanie przed lokalnym stadionem gigantycznej repliki Lamborghini Gallardo. Makieta ma następujące wymiary: długość 25 m, szerokość 11 m, wysokość 7m.


Nie wiadomo dokładnie co ma, produkowany w absurdalnej ilości edycji specjalnych, model Lamborghini do osiągnięcia wspomnianej drużyny piłkarskiej. I dlaczego musi być akurat tak ogromny. Powstał i tyle, po co drążyć temat... No cóż, rzecz jest na tyle absurdalna, że po prostu musi się znaleźć na tym blogu.



3. Koniec hydropneumatyki w Citroenach

Niejaki Carlos Tavares (piastujący w PSA stanowisko Someone Important in the Company) ostatnio wypowiedział się, że era hydropneuatycznych zawieszeń w Citroenach dobiega końca. Najprawdopodobniej obecny model C5 będzie ostatnim autem z tym rozwiązaniem. Podobno ten sam komfort da się teraz osiągnąć przy pomocy innych, tańszych i bardziej efektywnych rozwiązań. Wywołało to małą burzę w internecie i nie tylko. Wedle plotek, w Warszawie jakiś osobnik na wieść o końcu francuskiej hydropneumatyki, próbował gitarą basową powybijać szyby w salonie Citroena. 

Z jednej strony faktycznie szkoda unikalnej cechy aut francuskiej marki. W końcu koncern PSA ostatnimi czasy robi decyzje tak osobliwe, ze General Motors zaczyna wyglądać na rozsądną firmę. Jest nikomu niepotrzebna marka DS, która ma być premium, ale nikt nie wie dlaczego. Jest Peugeot, który wyróżnia się coraz brzydszą stylistyką wnętrza w swoich autach i właściwie niczym więcej. I jest Citroen, z którego próbuje się zrobić tanią markę. Tak jakby kiedykolwiek była droga. A nie dość, że ma być teraz tania to jeszcze pozbawiona jakichkolwiek cech charakterystycznych. Taki Opel po francusku, za mniejszą cenę.


Z drugiej strony jednak.. a co jeśli faktycznie Francuzi dadzą rady zrobić bardzo komfortowe zawieszenie bez użycia hydropneumatyki? Może faktycznie doszli do końca opłacalności dalszego rozwoju tej technologii? W końcu hydropneumatyczne zawieszenie wymyślono po to, by było maksymalnie komfortowe, a nie oryginalne. Jego unikatowość była jakby skutkiem ubocznym. Dlatego należałoby się wstrzymać z krytykowaniem pomysłu zrezygnowania z hydro-zawieszenia do momentu debiutu następcy C5. 

Przynajmniej taka jest wersja optymistyczna. A wyjdzie pewno jak zwykle - marketingowy bełkot prestiżowo-SUV-owy będzie miał za zadanie przykryć fakt, że auto nie wyróżnia się już niczym na tle konkurencji. No cóż, pozostaje nadzieja, że nieuchronna klapa marki DS przywróci Francuzom nieco rozumu i nie zdążą dobić przy okazji jeszcze Citroena.

15 komentarzy:

  1. SsangYong zachęca mnie nazwą. Tivoli mi się dobrze kojarzy (Kopenhaga choćby). Wszystko będzie zależeć od ceny. Poza tym ta firma już dwa razy się zwijała i ciekawe, czy klienci będą chcieli jej zaufać (Mahindra raczej nie padnie).
    Anży Machaczkała. Tam się działy takie rzeczy, że to Lambo to jest naprawdę nic szczególne (więcej tutaj: http://weszlo.com/2013/12/23/druzyna-na-opak-dlaczego-anzy-machaczkala-musialo-upasc/ ). Trzeba jednak przyznać, że jak rok temu spadli, tak teraz własnymi siłami (i z o wiele mniejszym budżetem) wrócili do rosyjskiej Premjer Ligji.
    Ciekawe, że francuskimi firmamy zarządzają Latynosi i obaj mają na imię Carlos (Ghosn - RenaultNissan, Tavares - PSA). Nie znam dokładnie historii marek, ale to Peugeot by mi bardziej pasował na auto tanie, a Citroen na nieco wyżej pozycjonowane (i tu nie potrzeba nowej marki sremium). Choćby za dawną citroenowską awangardę, eksperymenty, wizjonerstwo...

    OdpowiedzUsuń
  2. Citroeny może i nie będą miały zawiasu woda-powietrze ale będą brzydkie ^_^ to się teraz liczy. Co do wzmianki o Oplu: co wy blogerzy od niego chcecie, jakoś tak stanowi kontrast dla hegemoni szrotwagen taczka group (bez urazy dla fałwikowców).

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda mi tego mieszania z błotem PSA, rozumiem, że to teraz taka moda bo złomnik bardzo mocno je krytykuje ostatnio wraz ze Szczepanem(ten dla odmiany krytykuje wszystko co spoza Niemiec i Japonii), ale tak naprawdę czym sobie zasłużyły? tak samo jak nie rozumiem krytyki Opla, z jakiego powodu teraz by być na czasie trzeba mieszać z błotem te marki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie moda, to żal że z fajnej marki robi się jakieś niewiadomo co. Jedyny model koncernu, który obecnie jest całkiem ciekawy to DS3. Tyle, ze jedyna fajna wersja ma awaryjne 1.6 THP (wspólnie z BMW opracowane - na niezawodność nie było co liczyć) A reszta? Szkoda gadać

      A Opel już od dawna jest w tym punkcie - ocean motoryzacyjnej nudy za głupie ceny. Z resztą, jeden z pierwszych wpisów przemysleniowych był o Oplu: http://autobezsens.blogspot.com/2014/02/dodatek-do-mixu-przemyslenia-o-oplach.html

      Usuń
    2. Citroen kojarzył się z awangardą, odważnymi pomysłami, niebanalną (i przeważnie świetną) stylistyką. A teraz? Na siłę dziwaczny dizajn, z którego nic nie wynika, a pod spodem odgrzewany kotlet z kupy. Obawiam się, że zmierza w stronę Saaba.

      Opel zaś to zagęszczony ekstrakt z nijakości i bylejakości sprzedawany w cenach premium. Jedyne Ople, które mają sens, to Meriva (kurołapy z tyłu!!), Vivaro (który jest Renault Trafikiem) i Combo (który jest Fiatem Doblo). No i Omegę zawsze lubiłem, ale jej już dawno nie ma (bo zgniła).

      Usuń
    3. Za co można nie lubić Opla? Hmm, kiedyś był nijaki kromka z pasztetem, ale spełniał swoją rolę. Był trwały i tani. Teraz coś tam ZIMHO z niektórymi modelami z zewnątrz porobili, ale co z tego skoro dalej nie skręcają, dalej mają silniki od Fiata (są dobre, ale nie są Oplowskie), auta ważą tyle co małe kamienice, i wcale nie są tanie.

      A o PSA już wyżej wspomnieli co o tym sądzić ;)

      Usuń
  4. Ten Ssangyong wygląda podobnie do Dustera... Faktycznie dzięki temu jest niebrzydki. :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Hłe hłe.
    Wbrew pozorom ten SUV ma sporo sensu - przynajmniej nie jest tak paskudny jak większość konkurencji (podobny do Soul-mnie się podoba), pewnie będzie tradycyjnie po koreańsku niezawodny (o ile nie powrócą do pomysłu wyposażania w meksykańską podróbę amerykańskich skrzyń Borg-Warner, czyli Tremec), no i pewnie ma DNA Mercedesa. A właśnie - Chairman to był W126 albo W140, a nie W124!
    Lambo - bez sensu i bez mojego komentarza.
    Cytryny...ręce i cycki opadają. Idiotów przepychających pomysł likwidacji hydrozawieszenia powinno się na nadziać na pal w postaci wałka rozrządu z jakiegoś statkowego VM (R32?). Jakoś nie sądzę, że jest jakakolwiek nadzieja dla komfortu w Citroenach, bo na zawieszenie z Bentleya z lat 80-tych (jak to się u licha nazywało???) raczej trudno liczyć, przecież K**** KOSZTY!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak Chairman był oparty na W124 - nawet na wikipedii o tym jest :P

      Usuń
    2. Był na bazie W124, tylko przedłużyli i upodobnili do W140 (wyszedł im ładniej). Generalnie Chairman to dla mnie mega materiał na klasyka.

      Usuń
    3. Chairmana widziałem na żywo. Wygląda tak jak moim zdaniem powinien wyglądać W140.

      Usuń
  6. hurgot sztancy9 czerwca 2015 13:00

    jak już Basista napisał gdzieś indziej, dzisiejsze C5 jest mniej wygodne niż Xantia, więc po co brnąć w tę ślepą uliczkę? robić hydro-pneumatykę mniej wygodną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Citroeny są mniej wygodne bo wszyscy brną w stronę handling.
      Wg dzisiejszych (wszechobecnie lansowanych) kryteriów auto ma się prowadzić jak passat czyli twardo.
      Na pytanie: Po co? jakoś nikt nie potrafi mądrze odpowiedzieć, a wychylenie w zakrętach do mnie nie przemawia.
      Uwielbiam całe PSA ale potrafię krytycznie ocenić idiotyczne decyzje.

      Usuń
  7. Ja nie wiem co ogólnie skłania ludzi do brania niepraktycznych mikro Suvów zamiast lepiej wyposażonych i sprawniejszych "kompaktów"? paranoja. I faktem jest że stylistyka SiongCiągów po prostu poraża! Nażarli się kwasu, puścili podpisane papiery, a potem siara przyznać się że to nie tak miało być. Niech idzie w świat.

    Rosja - stan umysłu...

    Porównanie do Gm bardzo trafne! :D Złomnik też to pięknie spuentował, że gdyby nie rynki wschodzące jak Chiny, PSA musiała by zawinąć graty i się rozsprzedać.

    OdpowiedzUsuń

Facebook

AUTOBEZSENSOWY MAIL